piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdział 5: Date

Dziś znów obudził mnie nieznośny dźwięk budzika. Jeszcze nigdy nie obudziłam się tak szczęśliwa w środku tygodnia. Nie mogę się doczekać żeby wszystko opowiedzieć Jessie'mu. Obawiam się tylko, że Niall przy kumplach będzie kimś zupełnie innym niż wczoraj. Chciałabym żeby od wczoraj nic się nie zmieniło, ale nie podejrzewam żeby Niall zaprzepaścił swoją reputację dla mnie..

**
Szłam wzdłuż korytarza prosto do szatni gdzie miałam się przebrać na zajęcia wf-u. Szłam tak czytając notatki z chemii. W końcu trzeba poprawić kilka ocen jeśli chce zdać do następnej klasy. Nagle poczułam jak ktoś trąca mnie w ramie. Przystanęłam oglądając się za siebie i kogo zobaczyłam..nikogo innego jak Niall'a. No tak..nic się nie zmieniło. Poszłam dalej nie przejmując się tak bardzo zaistniałą sytuacją no bo co zrobię? Nic nie zrobię.
Przebrałam się w strój do ćwiczeń i skierowałam po schodach na sale gimnastyczną.
-Hej śliczna-na drodze stanął mi wysoki brunet z chytrym uśmieszkiem.
-Sorry..spiesze się-odpowiedziałam i próbowałam wyminąć chłopaka..na marne.
-A gdzie Ci tak spieszno co?-przysunął się o krok na co ja automatycznie cofnęłam się do tyłu. Nawet w szkole nie można czuć się bezpiecznie. Brunet położył rękę na moim biodrze na co tylko przymknęłam oczy. Nagle przestałam czuć jego rękę na sobie, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że chłopak leży na ziemi, a obok niego stoi Niall i coś tam do niego krzyczy. Kiedy przestał już mu jak sądze grozić podszedł do mnie.
-W porządku?-zapytał.
-Um..tak..tak sądze..dzięki..
-Spoko. Następnym razem bardziej uważaj-uśmiechnął się słodko i już chciał odchodzić, ale..
-Zaczekaj!-krzyknęłam. Spojrzał na minie pytającym wzrokiem, a mnie zaczęło zastanawiać co ja wyprawiam..
-O co chodzi..?-zapytałam.
-To chyba ja powinienem zapytać-zaśmiał się.
-Nie..Dlaczego taki jesteś..?
-Jaki?-Wydawał się coraz bardziej zdezorientowany i wcale mu się nie dziwie.
-Wczoraj byłeś taki romantyczny i w ogóle, a dzisiaj znowu taki..do cholery! Najpierw mnie całujesz, za chwile popychasz, a potem znowu się pojawiasz w roli bohatera. Co jest z Tobą kurwa nie tak?
-Dziewczyno wyluzuj-Trochę się zdenerwował kiedy zobaczył tłum ludzi zbierający się wokół nas.
-Nie! Zdecyduj się kim Ty do cholery jesteś!-Wydarłam się. Już miałam odejść kiedy w ostatniej chwili złapał mnie za nadgarstek.
-Słuchaj. Jeszcze raz powiesz coś na temat wczoraj publicznie, a pożałujesz.
-Hah. Ciekawe co by było gdybym wszystkim powiedziała jaki to nasz Niallerek jest romantyczny..-powiedziałam z sarkastycznym uśmiechem.
-Spróbuj tylko..-zagroził mi.
-No co mi zrobisz? Pobijesz mnie?-Widziałam jak zaciska mocniej szczęke. Przez chwile naprawdę myślałam, że mi przyłoży, ale nie. On po prostu mnie wyminął.

**

Po skończeniu wszystkich zajęć postanowiłam przejść się do domu przez park ze względu na ładną pogodę. Nie widziałam dzisiaj nigdzie Jessie'go. Martwię się o niego. Nawet do mnie nie napisał. Postanowiłam zrobić to pierwsza.
-Co z Tobą? Dlaczego Cię nie było?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, bo już po chwili ją dostałam.
-Zwykła choroba. Nie przejmuj się :) xx.
-To może do Ciebie przyjdę, coś pomogę? :( xx.
-Nie. Dam rade. Muszę kończyć. Pa.
To nie było normalne. Nigdy tak ze mną nie pisał. Był jakiś podejrzany, ale nie mam zamiaru sprawdzać czy kłamie. Wiem, ze gdyby coś się stało na pewno by mi to powiedział.
Teraz to już nawet nie mam z kim się spotkać. Czyli kolejne popołudnie spędze sama oglądając jakąś głupią komedie. Tuż przy domu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i sprawdziłam wiadomość.
-Spotkajmy się w parku o 19. Niall xx.
Raczej nie mam zamiaru się z nim spotykać po dzisiejszym. Wrzuciłam telefon do torby zawieszonej na ramieniu i wyjęłam klucze. Chciałam od kluczyć drzwi, ale były otwarte. Weszłam po cichu do domu i rozejrzałam się dookoła. Chwyciłam kij bejsbolowy leżący przy szafce w korytarzu i skierowałam się na góre skąd dochodziły dźwięki. Drzwi od sypialni rodziców były uchylone. Popchnęłam je delikatnie i weszłam do środka wciąż trzymając kij w ręce. Uniosłam kij do góry i weszłam do garderoby w której paliło się światło.
-Siostra!-krzyknął mój braciszek.
-Jezu..Luke..chciałeś żebym Cię zabiła!-krzyknęłam na niego i rzuciłam mu się na szyje.
-Um..co robisz w garderobie rodziców?-zapytałam unosząc jedną brew.
-Bo widzisz..tata pozwolił wziąć mi jakąś koszule bo..-potarł ręką o kark.-umówiłem się na randke..
-To cudownie-znów się na niego rzuciłam, a on prawie stracił równowagę.
To wspaniałe, że Luke w końcu się z kimś umówił. Najwyższa pora żeby sobie kogoś znalazł.
-Jesteś głodna?
-Tak odrobinke..bardzo-zaśmiałam się. Zeszliśmy z Luke'iem do kuchni, on wziął się na robienie obiadu, a ja usiadłam do laptopa.
-O której wychodzisz?-zapytałam.
-Um..o 19.
Czyli jednak kolejny wieczór samotny.
Po zjedzonym obiedzie pomogłam Luke'owi przygotować się na „spotkanie”. Zostało nam niecałe pół godziny, a Luke nie miał nawet gotowej fryzury. Postanowiłam poszperać trochę w rzeczach taty żeby znaleźć coś odpowiedniego dla Luke'a. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Mój brat poszedł otworzyć podczas gdy ja w dalszym ciągu szukałam dla niego ubrań.


*Niall*
Nicole na pewno nie będzie chciała się ze mną spotkać po tym co odwaliłem. Postanowiłem sam do niej pójść. Zadzwoniłem do jej drzwi i czekałem, aż ktoś mi otworzy.
Drzwi się uchyliły, a moim oczom ukazał się brunet bez koszulki. Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy to: Ona kogoś ma idioto. Ale jednak postanowiłem spróbować.
-Um..cześć. Jest Nicole.
-A Ty jesteś?-zapytał.
-Jej kolegą.-odpowiedziałem nie przekonany czy tak mogę się nazwać.
-Zawołam ją.
-Albo wiesz co..nie musisz. Nie ważne. Cześć-no po prostu spanikowałem. Jeśli to jej chłopak to może lepiej teraz jej nie przeszkadzać? Kurwa Niall! Jesteś idiotą!-pomyślałem.

*Nicole*
-Kto to był?-zapytałam.
-Jakiś koleś..
-Czekaj, czekaj. Jaki?-A jeśli to był Jessie? Nie. Przecież Luke go zna, nawet się przyjaźnią.
-Jakiś blondyn, mówił, że jest twoim kolegą.-wzruszył ramionami.
-Co?!-Wydarłam się i zbiegłam po schodach. Zarzuciłam na siebie płaszcz i wybiegłam z domu. Na szczęście stał jeszcze przy swoim samochodzie.
-Niall!-Krzyknęłam. Obrócił się gwałtownie, a ja do niego podbiegłam.
-Hej-uśmiechnął się. Spojrzałam mu głęboko w oczy i po prostu się z nich zatopiłam. Są takie śliczne.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Pisałem do Ciebie..chciałem Cię przeprosić za dzisiaj.
-Um..spoko..przyzwyczaiłam się, że jesteś inny w towarzystwie..
-Niki..to nie tak..
-Niall. W porządku. Nie musisz mi się tłumaczyć-uśmiechnęłam się.
-Chyba powinnaś wracać. Twój..chłopak na nas patrzy..-powiedział zakłopotany. Chłopak?! Odwróciłam się i spojrzałam w jedno z okiem, z którego patrzył Luke. Zaczęłam się najzwyczajniej śmiać.
-Co?-zapytał zdezorientowany
-To mój brat-nie mogłam powstrzymać śmiechu. Jak mógł pomyśleć, że to mój chłopak?
-Um..głupio wyszło..-opuścił głowe w dół.
-Dużo osób tak myśli..-uśmiechnęłam się nieśmiało. Staliśmy już jakąś chwile w takiej ciszy. Tak się przy nim denerwowałam, że myślałam, że zaraz tam zemdleje.
-To może..wyskoczymy gdzieś razem..?-Co? Chcesz iść ze mną na randke? Tak, tak! 3 razy TAK! Chwila..co?! Nie! Nie możesz tak łatwo wybaczać. Jesteś na niego wściekła!
-Przepraszam Niall, ale nie..-powiedziałam i odeszłam. Wiedziałam, że wciąż tam stoi, czułam na sobie jego wzrok. Z hukiem zamknęłam drzwi i osunęłam się na nich na podłoge. Schowałam twarz w dłoniach, kilka łez spłynęło po moich policzkach. Przecież chciałaś się z nim umówić! Miałaś szanse, a Ty ją zmarnowałaś!-skarciłam się.
-I jak?-zapytał mój brat schodząc po schodach w wybranym stroju.
-Idealnie-uśmiechnęłam się i wstałam.
-To super. Ja spadam. Trzymaj się-chwycił kluczyki od samochodu i wyszedł. Pobiegłam na góre i włączyłam szybko komputer. Chciałam się w ten sposób odciąć od tego wszystkiego. Weszłam na Twittera i zobaczyłam dość smutny tweet Niall'a.
„W ręku szlug telefon w drugiej. I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów. Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz. Wybełkotał, że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.”
To jakoś..trafiło mi w serce. Coś tak jakby we mnie pękło..ale przecież to nie jest skierowane do mnie. Na pewno nie. Tylko dlaczego mnie to tak boli? Dlaczego nie mogę po prostu o nim zapomnieć?

Witam.
Rozdział dodaje jeszcze przed świętami gdyż znalazłam trochę czasu wolnego z powodu choroby.
Dziękuję wam bardzo za tyle wyświetleń, które ciągle rosną. Jesteście po prostu cudowni.
Komentarze od was są prze miłe i tak mi się mordka cieszy jak widzę to wszystko co piszecie awww;*
Głosy w ankiecie też nie najgorsze za co również serdecznie dziękuję.
No i mam nadzieje, że nasz mała rodzinka będzie się powiększać.
Wesołych Świąt jeszcze raz! <3

piątek, 11 kwietnia 2014

Rozdział 4: "Friends"

Jeśli czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować, to dla Ciebie sekunda, a dla nie duża motywacja do dalszej twórczości :)

Siedziałam w pokoju przeglądając Tumblr'a i popijając moją ulubioną latte. Za godzine miał przyjść Niall żeby zabrać się za zrobienie projektu, ale szczerze wątpie, że się zjawi. Korzystając z okazji, że zostałam sama w domu postanowiłam założyć luźne dresy i rozciągniętą koszulkę.
Usadowiłam się z moim latte na parapecie i wyglądałam za okno na otaczający mnie świat. Zaczęłam zastanawiać się nad wszystkim co się wydarzyło. Pomyślałam nawet o Jay'u. Bardzo dawno go nie widziałam wciąż się wykręca. Nie wiem czy nasz związek ma jakikolwiek sens, ale nie lubię pierwsza z kimś zrywać. Podejrzewam, że Jay także tego nie zrobi. Sama nie wiem już czy coś jeszcze do niego czuję, a nawet jeśli to czas to zakończyć. W tym właśnie momencie zaczął wibrować mój telefon. Rzuciłam się na łóżko i spojrzałam na wyświetlacz telefonu. To Jay.
-Halo?-powiedziałam przyciszonym głosem.
-Um..cześć to ja, Jay..
-Przecież wiem-zaśmiałam się
-No bo widzisz..musimy pogadać..
-Cały czas rozmawiamy
-Mogę do Ciebie przyjść?
-Um..tak jasne..
Po tych słowach po prostu się rozłączył. Był jakiś zdenerwowany. Nigdy jeszcze się tak nie zachowywał. Jego dom jest 15 minut stąd więc podejrzewam, że niedługo powinien być. Zbiegłam na dół i posprzątałam bałagan panujący w domu. Chwile później usłyszałam dzwonek do drzwi. Podbiegłam do nich i otworzyłam z uśmiechem. Jay jednak miał wyraz twarzy jakby ktoś umarł.
-Może usiądziemy? Chcesz coś do picia?
-Um..nie..słuchaj ja tylko na chwile..
-No dobra..mów.
-Widzisz..-zaczął pocierać ręką o kark.
-No wyduś to z siebie!-krzyknęłam tak zdenerwowana jak nigdy. Nie mogłam dłużej czekać.
-Poznałem kogoś..i..i to koniec..-stałam tam jak wryta. Czy on właśnie powiedział, że ze mną zrywa? Nie sądziłam, że to aż tak zaboli. Kiedy ja tak tam stałam on po prostu wyszedł. Pojedyncze łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Wbiegłam z powrotem do pokoju i zaczęłam najzwyczajniej płakać. Łzy przez długi czas nieustępowały, nawet nie wiedziałam ile już tak leże.
Znowu usłyszałam dzwonek do drzwi. Oby to nie był on, bo nie ręczę za siebie. Tak mu przywale, że przez tydzień się nie pozbiera. Zeszłam ślamazarnym krokiem do drzwi. Nie zważając na mój obecny wygląd otworzyłam je. Takiego widoku się nie spodziewałam. Przed moimi drzwiami stał Niall Horan we własnej osobie.
-Cześć..nie w pore?-zapytał.
-Nie..nie. Wejdź.-zdobyłam się na słaby uśmiech.
-Coś się stało?
-Nic takiego, chodź-co za ironia losu. Mój obecnie były chłopak zerwał ze mną jakieś pół godziny temu, a teraz jeszcze przychodzi tu mój wróg. -Masz jakieś materiały?
-W sumie..
-Zaraz czegoś poszukamy-Co za głupie pytanie. Jasne, że nic nie ma!-Chcesz coś do picia?
-Nie, dzięki-Hm..jakiś taki oschły..ale co się dziwić w końcu mnie nie lubi i ze wzajemnością.
-Może po prostu wykorzystamy to co wiem na temat tego miasta i co najwyżej później coś jeszcze poszukamy?
-Jasne tylko..skąd możesz coś o nim wiedzieć?-no Panie Horan dużo jeszcze Pan o mnie nie wie..
-Urodziłam się tam i mieszkałam zanim przeprowadziłam się do Londynu-uśmiechnęłam się
-Naprawdę? Sorry, nie wiedziałem-wyglądał na lekko zakłopotanego. Punkt dla mnie!
-Wiele o mnie nie wiesz-powiedziałam i wyszłam z pokoju. 2:0. Jego mina-bezcenna. Oczywiście mogłam zauważyć, że od razu poszedł za mną, ale chyba nie myślał, że to ja będę triumfować.
Usiadłam na podłodze w salonie i zabrałam się na robienie plakatu.
**
-Na dziś koniec-powiedziałam, a Niall wyraźnie się ucieszył. Chyba nie zbyt lubił odrabiać jakiekolwiek prace domowe.
-Idę zrobić kawe. Też chcesz?
-Zaczekaj pomogę Ci-zaoferował mi pomoc? Nie, to się nie dzieje. Zaparzyliśmy sobie kawe i wróciliśmy do salonu. Usiadłam po turecku na kanapie z kawą w ręce. Niall usiadł tuż obok mnie i zaczęliśmy konwersacje. Cała rozmowa wydawała się całkiem przyjemna.
-Mogę Cię o coś zapytać?
-Jasne-uśmiechnęłam się szczerze.
-Dlaczego płakałaś kiedy przyszedłem?-Już chciałam mu odpowiedzieć, że to nie jego sprawa, ale nie miałam serca. Był dla mnie taki miły..
-Powiem Ci, ale musisz mi obiecać, że nikomu tego nie wygadasz..
-Okej. Mów.
-Chłopak ze mną zerwał..-głos mi się załamał. W mojej głowie było to o wiele odważniejsze.
-Um..jja..
-Nie szkodzi-uśmiechnęłam się.-Może obejrzymy jakiś film..?-zapytałam niepewna jego reakcji. Nie wiem czego mogę się po nim spodziewać.
-Chętnie, ale pewnie twoi rodzice niedługo wrócą, nie chciałbym przeszkadzać..
-Oni pracują..a mój brat jest u dziewczyny i zostaje tam na noc. Ale skoro chcesz już iść to okej.
-Naprawdę chciałbym zostać, ale sama rozumiesz..-Nie. Nie rozumiem!
-No pewnie..to pa..-powiedziałam mu kiedy opuszczał mój dom. Chyba rzeczywiście jestem nudna skoro wszyscy chłopacy ode mnie uciekają.
*Niall*
Dzień spędzony u Nicole był jednym z najmilszych. Nie spodziewałem się po niej, że jest tak pozytywną osobą. Na początku było trochę sztywno, bo oboje się nie lubiliśmy, ale jakoś udało nam się dogadać. Nawet nie wiedziałem, że mamy ze sobą tyle wspólnego. Słuchamy tych samych zespołów, lubimy takie same filmy..teraz trochę głupio, że jej tak dokuczałem..-Horan, stop! Nie możesz jej lubić, zniszczysz sobie reputacje! Masz ją zaliczyć i koniec, ale jak kiedy ona jest taka urocza, piękna i..nie! Trzeba coś z tym zrobić. Przecież nie mogę się w niej zakochać.
Wszedłem do zatłoczonego pomieszczenia zwanym klubem żeby spotkać się z chłopakami. Od razu zobaczyłem ich siedzących przy barze. Podszedłem pewnym siebie krokiem i przybiłem każdemu piątke.
-Jak tam randka z Nicole?-zapytał lokowaty brunet śmiesznie poruszając brwiami.
-W porządku.
-W porządku? Tylko tyle? No opowiedz coś. Jaka jest?-Zayn jest taki irytujący. Wszystko musi wiedzieć.
-Umm..irytująca, wkurzająca i nudna..-przecież nie mogę im powiedzieć prawdy. Pomyślą, że się zakochałem i zostanę sam. To fakt ona jest bardzo fajna, ale nie powiem im tego, wyszedłbym na durnia.
-Tak jak myślałem-zaśmiał się Liam. Mam ochotę mu za to przywalić..chwila. Co? Za to, że się ze mną zgodził? Co się ze mną dzieje.. Nie, nie, nie. Czas z tym skończyć. Weź się w garść Horan!
-Niall!-z zamyślenia wyrwał mnie głos Zayn'a.
-Um..no..no co?
-Ogarnij się chłopie. Po spotkaniu z tą laską jesteś jakiś nieobecny!
-Mam kilka spraw do załatwienia, cześć.-po prostu opuściłem lokal. Jeszcze chwile bym tam z nimi posiedział i bym się wygadał. Postanowiłem pójść z powrotem do Nicole skoro nie mam nic innego do roboty. Pewnie wciąż siedzi sama więc co mi szkodzi. Zadzwoniłem do drzwi, ale już po chwili zrozumiałem, że był to zły pomysł. Chciałem się wycofać, ale było już za późno. Rozbawiona, szczupła blondynka stała tuż przede mną.
-Um..cześć..-zacząłem.
-Cześć. Nie miałeś gdzieś iść?
-Byłem, ale postanowiłem wrócić żebyś nie musiała siedzieć sama..chociaż nie..nie ważne..narka..
-Zaczekaj!-usłyszałem jej krzyk kiedy już odchodziłem-Chodź. Robię właśnie popcorn z Jul.-uśmiechnęła się pogodnie i zaciągnęła do wnętrza domu.
-Jul to jest Niall, Niall Jul-przedstawiła nas sobie. Podaliśmy sobie ręce i chwile wpatrywaliśmy się sobie prosto w oczy. Nie powiem..ładna dziewczyna.
-Właśnie miałyśmy oglądać „P.S Kocham Cię”, ale zaraz poszukam czegoś innego
-Nie fatyguj się. Bardzo lubię ten film-posłałem jej nieśmiały uśmiech. Trochę głupio przyznać, że taki chłopak jak ja lubi romantyczne filmy.
-Żartujesz?-uderzyła mnie w ramie.
-W sumie to mówię totalnie serio..-aż czułem jak mi policzki płoną.
-Przepraszam..-odpowiedziała spuszczając głowę w dół. Chwyciłem jej podbródek i uniosłem do góry.
-Nie szkodzi, przecież nie miałaś pojęcia..-zaczęliśmy się do siebie przybliżać, brakowało tak mało i..
-Ekhem-Jak się okazuje Jul cały czas się nam przyglądała i chyba poczuła się lekko zapomniana. Nicole szybko się ode mnie odsunęła i podeszła do odtwarzacza DvD, aby włożyć płytę.
*Nicole*
Film trochę mnie znudził nie to co Jul i Niall. Oni to byli na maksa pochłonięci całą akcją. Oboje płakali i rozmawiali o tych „słodkich” scenach. Nie spodziewałam się, że Niall potrafi być taki uczuciowy, ale jak widać pozory mylą.
Jul po wszystkim zmyła się do domu i znów zostałam z Niall'em sam na sam po raz drugi w tym dniu. Niestety było sporo sprzątania, bo Jul zostawiła po sobie ten syf.
-Pomogę Ci-zaoferował się Niall. To niebywałe, że jeszcze kilka godzin temu był dla mnie kimś kogo najchętniej zadźgałabym toporem, a teraz jest zupełnie inną osobą. Pomocny, uczuciowy i te oczy..Stop! Uważaj Nicole bo za bardzo się rozmarzysz, a wiesz jak to się kończy-skarciłam się w myślach.
Sprzątanie poszło nam nawet sprawnie więc po kilku minutach było już po wszystkim.
-To..w takim razie ja już pójdę-ukazał rząd tych swoich śnieżnobiałych zębów. Zarzucił na siebie kurtkę i już wychodził, kiedy niespodziewanie się cofnął.
Poczułam jego ciepłe wargi na swoich. To było takie..krótkie. Za krótkie. Nawet się nie obejrzałam kiedy wybiegł z mojego domu. Przez cały czas miałam w głowie ten ułamek sekundy może i było to krótkie, ale za to jakie cudowne.
Cała w skowronkach pobiegłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Niby nic nas nie łączy, ale tyle szczęścia przez zwykły pocałunek? Nie..nie miałaś się w nim zakochiwać idiotko! Nie wyobrażam sobie tego..przecież my się tak bardzo różnimy. Skończymy projekt i to tyle. Nic więcej.

Hej, hej, hej ;p Tak to znowu ja ;c
Jak widzicie jakoś się w czasie wyrobiłam ^^
Chciałabym wam bardzo, bardzo, baaaaaaaaaaaardzo podziękować za ilość wyświetleń i, że jesteście ze mną. Jeśli macie pomysł na połączenie imion Niall i Nicole to podawajcie mi w komach, bo za cholere nie mogę wymyślić ;/
Nie mam pojęcia kiedy pojawi się następny rozdział ponieważ teraz są święta, potem mam testy próbne i majówka z czego ciężko będzie mi znaleźć chwile wolną.
W takim wypadku wesołych świąt życzę i udanej majówki :)


środa, 2 kwietnia 2014

Rozdział 3: Drama

Jeśli czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować, to dla Ciebie sekunda, a dla nie duża motywacja do dalszej twórczości :)
Wstałam dość wcześnie rano, więc miałam wystarczająco czasu by przygotować się do szkoły. Po szybkim prysznicu założyłam na siebie szarą bluzę, ciemne jeansy i czarne Converse. Upięłam włosy w luźnego koka i z torbą przewieszoną na ramieniu zeszłam do kuchni. Nie mam pojęcia która jest godzina, ale to dla mnie szok, że rodzice wciąż tu są. Krzątali się po kuchni w poszukiwaniu składników do swoich śniadań. Byli tak zabiegani, że nawet nie zauważyli, że stoję oparta o framugę drzwi.
-Ekhem..-odchrząknęłam, a dwie pary oczu w ułamku sekundy skierowały się na mnie.
-Co tu robisz tak wcześnie? Jest 6 rano-odezwała się do mnie mama i szeroko uśmiechnęła. Tata stał zszokowany nie wiadomo to czemu. Mama chwyciła swoje kanapki i usiadła do stołu, a ja wraz z nią. Ojciec wciąż przyglądał mi się z zaciekawieniem więc postanowiłam zapytać o co mu chodzi.
-Um..tato? Czemu tak patrzysz?-to pytanie było dziwniejsze niż myślałam.
-Nie widziałem Cię tak dawno, że już nawet zapomniałem jak wyglądasz. Muszę się trochę nacieszyć moją córeczką-uśmiechnął się, podszedł bliżej i mocno mnie przytulił. To prawda, nie widywałam się z nim za często. Ciągle pracował, zresztą mama też, ale on jakoś specjalnie nigdy nie bywał w domu. Mame od czasu do czasu udało mi się złapać, a z nim ostatni raz widziałam się w święta wielkanocne, a jest do cholery środek maja! Nigdy nie mieli dla mnie wystarczająco czasu, ale zdążyłam się z tym pogodzić.
-Powodzenia w szkole i do następnego-pożegnał się ze mną i jak gdyby nigdy nic wyszedł..mama od razu za nim. Znowu zostałam sama, ale..jest jeszcze Luke! Szkoda by było gdybym go obudziła, ale przecież spóźni się do pracy.
Weszłam po cichu do jego pokoju, panowały tu straszne ciemności. Na szczęście znałam ten pokój jak własny i wiedziałam, w którą stronę iść żeby na coś nie wpaść. Odsłoniłam delikatnie żaluzje i zobaczyłam mojego brata. Spał tak słodko, że nie miałam serca go budzić, ale trudno się mówi. Wskoczyłam na Luke'a i zaczęłam go łaskotać. Od razu się obudził, zrzucił mnie z siebie na drugą połowę łóżka i zaczął dźgać w boki. Teraz to ja byłam jego ofiarą.
Kiedy skończyliśmy te całe dziecinne zabawy oboje zeszliśmy do kuchni, w której już wcześniej zagościłam.
-Co chcesz zjeść?-zapytał Luke zaglądając do lodówki
-Może naleśniki?-odpowiedziałam mu pytaniem na pytanie. Luke pokiwał głową i zabrał się za przygotowanie śniadania.
**
Powolnym krokiem skierowałam się pod sale od Angielskiego. Jessie już tam na mnie czekał więc przyspieszyłam trochę kroku. Rozmawiałam z Jessie'm przez chwile o kompletnie bzdurnych rzeczach do momentu kiedy nauczycielka nam nie przerwała zapraszając nas do klasy. Zajęliśmy swoje miejsce na końcu sali i rozpakowaliśmy nasze rzeczy.
-Proszę Państwa kolejne kilka lekcji będzie połączone z inną klasą..-zaczęła mówić co od razu wywołało u mnie złe emocje. Jak to będzie klasa Dominica i wyjde przy nim na idiotke? Albo co gorsza..jeśli to będzie klasa Niall'a? Co wtedy? Mam przez kilka tygodni chodzić z nim na jedne zajęcia? Co prawda angielski będziemy mieć razem raz w tygodniu, ale sam fakt mnie dobija..
W tym momencie drzwi się otworzyły, a do środka zaczęli wchodzić ludzie i zajmować miejsca. Myślałam już, że to wszyscy i nie będzie tak źle, kiedy nagle wparował Niall i jego koledzy. Nie byli to ci co zawsze na korytarzu. Było ich 4 i każdy z nich przystojny. Nie zauważyłam ich wcześniej w naszej szkole.
-Będziecie mieć razem zajęcia przez 4 tygodnie. Do zrobienia będą projekty. Polegać będą one na opisaniu jakiegoś Amerykańskiego miasta-super w tym jestem świetna, przecież tam mieszkałam.
-Osoby są już po przydzielane, miasta również. Lista wywieszona jest na tablicy na korytarzu. Projekty robić będziecie poza lekcyjnie, a w szkole będziemy robić nowe tematy.-Zajebiście. Nie dosyć, że pewnie przydzielą mi jakiegoś frajera to jeszcze dostane najgorsze miasto z możliwych.
Po zakończeniu lekcji wszyscy pobiegli od razu w stronę wywieszonej listy. Kiedy tłum zaczął się rozchodzić w końcu dostałam się do kartki, aby przeczytać z kim jestem. Gdy już znalazłam swoje nazwisko przeczytałam.
Nicole Johnson-Niall Horan -Los Angeles
No to są chyba jakieś żarty? Kurwa. To nie może być prawda! Przecież my się pozabijamy! Chociaż miasto dostałam fajne. Wiem o nim wiele skoro mieszkałam tam kilkanaście lat, ale nie mogę wyobrazić sobie pracy z Niall'em. Nie mam zamiaru w ogóle z nim pracować wole sama zrobić cały projekt i tylko dopisać jego nazwisko.
Pobiegłam z powrotem do sali z nadzieją, że Pani Twise jednak zgodzi się zmienić mi parę.
-Prosze Pani! Byłaby możliwość zmiany pary?
-Niestety nie, już wszystko ustalone i żadnych zmian-jej słowa mnie załatwiły. Czyli jednak jestem na niego skazana. Skierowałam się na stołówke i dosiadłam do Jessie'go.
-Z kim pracujesz?-zapytałam go wpatrując się w śnieżnobiały stół.
-Z Emily, a Ty?-zapytał mnie również. Długo nie odpowiadałam, a on opuścił wzrok. Wydaje mi się, że zrozumiał o co chodzi.
-Współczuje-dodał i już więcej się do siebie nie odezwaliśmy. Siedzieliśmy w ciszy spoglądając na siebie od czasu do czasu.
-Cześć paro-zobaczyłam Niall'a dosiadającego się do mnie i Jessie'go
-To ja nie będę przeszkadzał-powiedział szybko Jessie i odszedł od stołu jak poparzony.
-Jeśli chodzi o projekt, zrobie wszystko sama tylko Cię podpisze-powiedziałam oschle chwytając swoją torbe.
-Przestań. Zrobimy go razem. Kiedy masz czas?-jego pytanie było wręcz..dziwne..dlaczego chciałby robić ze mną projekt? Dlaczego jest taki miły? Mnóstwo pytań gromadziło się teraz w mojej głowie.
-Dzisiaj?-zapytałam niepewnie
-Jasne. U Ciebie, u mnie?
-U mnie-odpowiedziałam szybko i odeszłam w stronę drzwi wyjściowych.
*Niall*
-Stary, ale Ci się trafiło-poklepał mnie po ramieniu Harry.
-Nic nie mów..4 tygodnie pracy z tą idiotką..
-Nie przesadzaj może nie jest taka zła, nie znasz jej..-odezwał się Niall
-Nie jest taka zła? Ty widziałeś jaka ona jest bezczelna?-zapytałem z oburzeniem.
-Nie jesteś lepszy..-mruknął Liam, a ja zgromiłem go wzrokiem.
To będą najgorsze 4 tygodnie mojego życia. Nie dość, że muszę być dla niej miły to jeszcze muszę zdać ten projekt na 6, bo mi będzie robić wyrzuty. Pewnie będzie jeszcze stroić fochy..od razu widać, że bogata. „Bogatemu wszystko wolno” phi..nie nawidze takich dziewczyn. Zadufane w sobie diwy, mają bogatych rodziców i myślą, że są najlepsze na świecie. Nie wiem jak to zniose. Na pewno będzie cholernie wkurwiająca i po prostu wyjde sama se będzie ten porjekt kończyć, księżniczka.
-Mam pomysł ziom!-z zamyślenia wyrwał mnie głos Harry'ego. Taaa...on i jego genialne pomysły..-robimy taki mały zakładzik..jeśli w do końca miesiąca ją przelecisz daje ci stówe!
-To ja dorzucam kolejną!-krzyknął Zayn.
Ten pomysł nie jest taki zły. Przecież to nic trudnego, gorzej jak będzie uparta. Wszyscy się dorzucili więc mogę zarobić niezłe 4 stówy.
-Stoi!-wszyscy przybiliśmy sobie piątke i rozeszliśmy każdy w swoją stronę. Mam dużo do stracenia więc będę musiał się nieźle postarać.

Rozdział pojawił się szybciej niż zakładałam. Mam nadzieje, że wam się podoba.
Zauważyłam, że jest dość sporo głosów w ankiecie, a mało komentarzy.
Zastanawia mnie ilu was w końcu jest no xD
Next jakoś w przyszłym :)
Miłego :)