Dziś znów obudził mnie nieznośny
dźwięk budzika. Jeszcze nigdy nie obudziłam się tak szczęśliwa
w środku tygodnia. Nie mogę się doczekać żeby wszystko
opowiedzieć Jessie'mu. Obawiam się tylko, że Niall przy kumplach
będzie kimś zupełnie innym niż wczoraj. Chciałabym żeby od
wczoraj nic się nie zmieniło, ale nie podejrzewam żeby
Niall zaprzepaścił swoją reputację dla mnie..
**
Szłam wzdłuż korytarza prosto do szatni gdzie miałam się przebrać na zajęcia wf-u. Szłam tak czytając notatki z chemii. W końcu trzeba poprawić kilka ocen jeśli chce zdać do następnej klasy. Nagle poczułam jak ktoś trąca mnie w ramie. Przystanęłam oglądając się za siebie i kogo zobaczyłam..nikogo innego jak Niall'a. No tak..nic się nie zmieniło. Poszłam dalej nie przejmując się tak bardzo zaistniałą sytuacją no bo co zrobię? Nic nie zrobię.
Przebrałam się w strój do ćwiczeń i skierowałam po schodach na sale gimnastyczną.
-Hej śliczna-na drodze stanął mi wysoki brunet z chytrym uśmieszkiem.
-Sorry..spiesze się-odpowiedziałam i próbowałam wyminąć chłopaka..na marne.
-A gdzie Ci tak spieszno co?-przysunął się o krok na co ja automatycznie cofnęłam się do tyłu. Nawet w szkole nie można czuć się bezpiecznie. Brunet położył rękę na moim biodrze na co tylko przymknęłam oczy. Nagle przestałam czuć jego rękę na sobie, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że chłopak leży na ziemi, a obok niego stoi Niall i coś tam do niego krzyczy. Kiedy przestał już mu jak sądze grozić podszedł do mnie.
-W porządku?-zapytał.
-Um..tak..tak sądze..dzięki..
-Spoko. Następnym razem bardziej uważaj-uśmiechnął się słodko i już chciał odchodzić, ale..
-Zaczekaj!-krzyknęłam. Spojrzał na minie pytającym wzrokiem, a mnie zaczęło zastanawiać co ja wyprawiam..
-O co chodzi..?-zapytałam.
-To chyba ja powinienem zapytać-zaśmiał się.
-Nie..Dlaczego taki jesteś..?
-Jaki?-Wydawał się coraz bardziej zdezorientowany i wcale mu się nie dziwie.
-Wczoraj byłeś taki romantyczny i w ogóle, a dzisiaj znowu taki..do cholery! Najpierw mnie całujesz, za chwile popychasz, a potem znowu się pojawiasz w roli bohatera. Co jest z Tobą kurwa nie tak?
-Dziewczyno wyluzuj-Trochę się zdenerwował kiedy zobaczył tłum ludzi zbierający się wokół nas.
-Nie! Zdecyduj się kim Ty do cholery jesteś!-Wydarłam się. Już miałam odejść kiedy w ostatniej chwili złapał mnie za nadgarstek.
-Słuchaj. Jeszcze raz powiesz coś na temat wczoraj publicznie, a pożałujesz.
-Hah. Ciekawe co by było gdybym wszystkim powiedziała jaki to nasz Niallerek jest romantyczny..-powiedziałam z sarkastycznym uśmiechem.
-Spróbuj tylko..-zagroził mi.
-No co mi zrobisz? Pobijesz mnie?-Widziałam jak zaciska mocniej szczęke. Przez chwile naprawdę myślałam, że mi przyłoży, ale nie. On po prostu mnie wyminął.
**
Po skończeniu wszystkich zajęć postanowiłam przejść się do domu przez park ze względu na ładną pogodę. Nie widziałam dzisiaj nigdzie Jessie'go. Martwię się o niego. Nawet do mnie nie napisał. Postanowiłam zrobić to pierwsza.
-Co z Tobą? Dlaczego Cię nie było?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, bo już po chwili ją dostałam.
-Zwykła choroba. Nie przejmuj się :) xx.
-To może do Ciebie przyjdę, coś pomogę? :( xx.
-Nie. Dam rade. Muszę kończyć. Pa.
To nie było normalne. Nigdy tak ze mną nie pisał. Był jakiś podejrzany, ale nie mam zamiaru sprawdzać czy kłamie. Wiem, ze gdyby coś się stało na pewno by mi to powiedział.
Teraz to już nawet nie mam z kim się spotkać. Czyli kolejne popołudnie spędze sama oglądając jakąś głupią komedie. Tuż przy domu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i sprawdziłam wiadomość.
-Spotkajmy się w parku o 19. Niall xx.
Raczej nie mam zamiaru się z nim spotykać po dzisiejszym. Wrzuciłam telefon do torby zawieszonej na ramieniu i wyjęłam klucze. Chciałam od kluczyć drzwi, ale były otwarte. Weszłam po cichu do domu i rozejrzałam się dookoła. Chwyciłam kij bejsbolowy leżący przy szafce w korytarzu i skierowałam się na góre skąd dochodziły dźwięki. Drzwi od sypialni rodziców były uchylone. Popchnęłam je delikatnie i weszłam do środka wciąż trzymając kij w ręce. Uniosłam kij do góry i weszłam do garderoby w której paliło się światło.
-Siostra!-krzyknął mój braciszek.
-Jezu..Luke..chciałeś żebym Cię zabiła!-krzyknęłam na niego i rzuciłam mu się na szyje.
-Um..co robisz w garderobie rodziców?-zapytałam unosząc jedną brew.
-Bo widzisz..tata pozwolił wziąć mi jakąś koszule bo..-potarł ręką o kark.-umówiłem się na randke..
-To cudownie-znów się na niego rzuciłam, a on prawie stracił równowagę.
To wspaniałe, że Luke w końcu się z kimś umówił. Najwyższa pora żeby sobie kogoś znalazł.
-Jesteś głodna?
-Tak odrobinke..bardzo-zaśmiałam się. Zeszliśmy z Luke'iem do kuchni, on wziął się na robienie obiadu, a ja usiadłam do laptopa.
-O której wychodzisz?-zapytałam.
-Um..o 19.
Czyli jednak kolejny wieczór samotny.
Po zjedzonym obiedzie pomogłam Luke'owi przygotować się na „spotkanie”. Zostało nam niecałe pół godziny, a Luke nie miał nawet gotowej fryzury. Postanowiłam poszperać trochę w rzeczach taty żeby znaleźć coś odpowiedniego dla Luke'a. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Mój brat poszedł otworzyć podczas gdy ja w dalszym ciągu szukałam dla niego ubrań.
*Niall*
Nicole na pewno nie będzie chciała się ze mną spotkać po tym co odwaliłem. Postanowiłem sam do niej pójść. Zadzwoniłem do jej drzwi i czekałem, aż ktoś mi otworzy.
Drzwi się uchyliły, a moim oczom ukazał się brunet bez koszulki. Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy to: Ona kogoś ma idioto. Ale jednak postanowiłem spróbować.
-Um..cześć. Jest Nicole.
-A Ty jesteś?-zapytał.
-Jej kolegą.-odpowiedziałem nie przekonany czy tak mogę się nazwać.
-Zawołam ją.
-Albo wiesz co..nie musisz. Nie ważne. Cześć-no po prostu spanikowałem. Jeśli to jej chłopak to może lepiej teraz jej nie przeszkadzać? Kurwa Niall! Jesteś idiotą!-pomyślałem.
*Nicole*
-Kto to był?-zapytałam.
-Jakiś koleś..
-Czekaj, czekaj. Jaki?-A jeśli to był Jessie? Nie. Przecież Luke go zna, nawet się przyjaźnią.
-Jakiś blondyn, mówił, że jest twoim kolegą.-wzruszył ramionami.
-Co?!-Wydarłam się i zbiegłam po schodach. Zarzuciłam na siebie płaszcz i wybiegłam z domu. Na szczęście stał jeszcze przy swoim samochodzie.
-Niall!-Krzyknęłam. Obrócił się gwałtownie, a ja do niego podbiegłam.
-Hej-uśmiechnął się. Spojrzałam mu głęboko w oczy i po prostu się z nich zatopiłam. Są takie śliczne.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Pisałem do Ciebie..chciałem Cię przeprosić za dzisiaj.
-Um..spoko..przyzwyczaiłam się, że jesteś inny w towarzystwie..
-Niki..to nie tak..
-Niall. W porządku. Nie musisz mi się tłumaczyć-uśmiechnęłam się.
-Chyba powinnaś wracać. Twój..chłopak na nas patrzy..-powiedział zakłopotany. Chłopak?! Odwróciłam się i spojrzałam w jedno z okiem, z którego patrzył Luke. Zaczęłam się najzwyczajniej śmiać.
-Co?-zapytał zdezorientowany
-To mój brat-nie mogłam powstrzymać śmiechu. Jak mógł pomyśleć, że to mój chłopak?
-Um..głupio wyszło..-opuścił głowe w dół.
-Dużo osób tak myśli..-uśmiechnęłam się nieśmiało. Staliśmy już jakąś chwile w takiej ciszy. Tak się przy nim denerwowałam, że myślałam, że zaraz tam zemdleje.
-To może..wyskoczymy gdzieś razem..?-Co? Chcesz iść ze mną na randke? Tak, tak! 3 razy TAK! Chwila..co?! Nie! Nie możesz tak łatwo wybaczać. Jesteś na niego wściekła!
-Przepraszam Niall, ale nie..-powiedziałam i odeszłam. Wiedziałam, że wciąż tam stoi, czułam na sobie jego wzrok. Z hukiem zamknęłam drzwi i osunęłam się na nich na podłoge. Schowałam twarz w dłoniach, kilka łez spłynęło po moich policzkach. Przecież chciałaś się z nim umówić! Miałaś szanse, a Ty ją zmarnowałaś!-skarciłam się.
-I jak?-zapytał mój brat schodząc po schodach w wybranym stroju.
-Idealnie-uśmiechnęłam się i wstałam.
-To super. Ja spadam. Trzymaj się-chwycił kluczyki od samochodu i wyszedł. Pobiegłam na góre i włączyłam szybko komputer. Chciałam się w ten sposób odciąć od tego wszystkiego. Weszłam na Twittera i zobaczyłam dość smutny tweet Niall'a.
„W ręku szlug telefon w drugiej. I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów. Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz. Wybełkotał, że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.”
To jakoś..trafiło mi w serce. Coś tak jakby we mnie pękło..ale przecież to nie jest skierowane do mnie. Na pewno nie. Tylko dlaczego mnie to tak boli? Dlaczego nie mogę po prostu o nim zapomnieć?
Witam.
Rozdział dodaje jeszcze przed świętami gdyż znalazłam trochę czasu wolnego z powodu choroby.
Dziękuję wam bardzo za tyle wyświetleń, które ciągle rosną. Jesteście po prostu cudowni.
Komentarze od was są prze miłe i tak mi się mordka cieszy jak widzę to wszystko co piszecie awww;*
Głosy w ankiecie też nie najgorsze za co również serdecznie dziękuję.
No i mam nadzieje, że nasz mała rodzinka będzie się powiększać.
Wesołych Świąt jeszcze raz! <3
**
Szłam wzdłuż korytarza prosto do szatni gdzie miałam się przebrać na zajęcia wf-u. Szłam tak czytając notatki z chemii. W końcu trzeba poprawić kilka ocen jeśli chce zdać do następnej klasy. Nagle poczułam jak ktoś trąca mnie w ramie. Przystanęłam oglądając się za siebie i kogo zobaczyłam..nikogo innego jak Niall'a. No tak..nic się nie zmieniło. Poszłam dalej nie przejmując się tak bardzo zaistniałą sytuacją no bo co zrobię? Nic nie zrobię.
Przebrałam się w strój do ćwiczeń i skierowałam po schodach na sale gimnastyczną.
-Hej śliczna-na drodze stanął mi wysoki brunet z chytrym uśmieszkiem.
-Sorry..spiesze się-odpowiedziałam i próbowałam wyminąć chłopaka..na marne.
-A gdzie Ci tak spieszno co?-przysunął się o krok na co ja automatycznie cofnęłam się do tyłu. Nawet w szkole nie można czuć się bezpiecznie. Brunet położył rękę na moim biodrze na co tylko przymknęłam oczy. Nagle przestałam czuć jego rękę na sobie, otworzyłam oczy i zobaczyłam, że chłopak leży na ziemi, a obok niego stoi Niall i coś tam do niego krzyczy. Kiedy przestał już mu jak sądze grozić podszedł do mnie.
-W porządku?-zapytał.
-Um..tak..tak sądze..dzięki..
-Spoko. Następnym razem bardziej uważaj-uśmiechnął się słodko i już chciał odchodzić, ale..
-Zaczekaj!-krzyknęłam. Spojrzał na minie pytającym wzrokiem, a mnie zaczęło zastanawiać co ja wyprawiam..
-O co chodzi..?-zapytałam.
-To chyba ja powinienem zapytać-zaśmiał się.
-Nie..Dlaczego taki jesteś..?
-Jaki?-Wydawał się coraz bardziej zdezorientowany i wcale mu się nie dziwie.
-Wczoraj byłeś taki romantyczny i w ogóle, a dzisiaj znowu taki..do cholery! Najpierw mnie całujesz, za chwile popychasz, a potem znowu się pojawiasz w roli bohatera. Co jest z Tobą kurwa nie tak?
-Dziewczyno wyluzuj-Trochę się zdenerwował kiedy zobaczył tłum ludzi zbierający się wokół nas.
-Nie! Zdecyduj się kim Ty do cholery jesteś!-Wydarłam się. Już miałam odejść kiedy w ostatniej chwili złapał mnie za nadgarstek.
-Słuchaj. Jeszcze raz powiesz coś na temat wczoraj publicznie, a pożałujesz.
-Hah. Ciekawe co by było gdybym wszystkim powiedziała jaki to nasz Niallerek jest romantyczny..-powiedziałam z sarkastycznym uśmiechem.
-Spróbuj tylko..-zagroził mi.
-No co mi zrobisz? Pobijesz mnie?-Widziałam jak zaciska mocniej szczęke. Przez chwile naprawdę myślałam, że mi przyłoży, ale nie. On po prostu mnie wyminął.
**
Po skończeniu wszystkich zajęć postanowiłam przejść się do domu przez park ze względu na ładną pogodę. Nie widziałam dzisiaj nigdzie Jessie'go. Martwię się o niego. Nawet do mnie nie napisał. Postanowiłam zrobić to pierwsza.
-Co z Tobą? Dlaczego Cię nie było?
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź, bo już po chwili ją dostałam.
-Zwykła choroba. Nie przejmuj się :) xx.
-To może do Ciebie przyjdę, coś pomogę? :( xx.
-Nie. Dam rade. Muszę kończyć. Pa.
To nie było normalne. Nigdy tak ze mną nie pisał. Był jakiś podejrzany, ale nie mam zamiaru sprawdzać czy kłamie. Wiem, ze gdyby coś się stało na pewno by mi to powiedział.
Teraz to już nawet nie mam z kim się spotkać. Czyli kolejne popołudnie spędze sama oglądając jakąś głupią komedie. Tuż przy domu poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i sprawdziłam wiadomość.
-Spotkajmy się w parku o 19. Niall xx.
Raczej nie mam zamiaru się z nim spotykać po dzisiejszym. Wrzuciłam telefon do torby zawieszonej na ramieniu i wyjęłam klucze. Chciałam od kluczyć drzwi, ale były otwarte. Weszłam po cichu do domu i rozejrzałam się dookoła. Chwyciłam kij bejsbolowy leżący przy szafce w korytarzu i skierowałam się na góre skąd dochodziły dźwięki. Drzwi od sypialni rodziców były uchylone. Popchnęłam je delikatnie i weszłam do środka wciąż trzymając kij w ręce. Uniosłam kij do góry i weszłam do garderoby w której paliło się światło.
-Siostra!-krzyknął mój braciszek.
-Jezu..Luke..chciałeś żebym Cię zabiła!-krzyknęłam na niego i rzuciłam mu się na szyje.
-Um..co robisz w garderobie rodziców?-zapytałam unosząc jedną brew.
-Bo widzisz..tata pozwolił wziąć mi jakąś koszule bo..-potarł ręką o kark.-umówiłem się na randke..
-To cudownie-znów się na niego rzuciłam, a on prawie stracił równowagę.
To wspaniałe, że Luke w końcu się z kimś umówił. Najwyższa pora żeby sobie kogoś znalazł.
-Jesteś głodna?
-Tak odrobinke..bardzo-zaśmiałam się. Zeszliśmy z Luke'iem do kuchni, on wziął się na robienie obiadu, a ja usiadłam do laptopa.
-O której wychodzisz?-zapytałam.
-Um..o 19.
Czyli jednak kolejny wieczór samotny.
Po zjedzonym obiedzie pomogłam Luke'owi przygotować się na „spotkanie”. Zostało nam niecałe pół godziny, a Luke nie miał nawet gotowej fryzury. Postanowiłam poszperać trochę w rzeczach taty żeby znaleźć coś odpowiedniego dla Luke'a. W pewnym momencie usłyszałam dzwonek do drzwi. Mój brat poszedł otworzyć podczas gdy ja w dalszym ciągu szukałam dla niego ubrań.
*Niall*
Nicole na pewno nie będzie chciała się ze mną spotkać po tym co odwaliłem. Postanowiłem sam do niej pójść. Zadzwoniłem do jej drzwi i czekałem, aż ktoś mi otworzy.
Drzwi się uchyliły, a moim oczom ukazał się brunet bez koszulki. Pierwsza myśl jaka wpadła mi do głowy to: Ona kogoś ma idioto. Ale jednak postanowiłem spróbować.
-Um..cześć. Jest Nicole.
-A Ty jesteś?-zapytał.
-Jej kolegą.-odpowiedziałem nie przekonany czy tak mogę się nazwać.
-Zawołam ją.
-Albo wiesz co..nie musisz. Nie ważne. Cześć-no po prostu spanikowałem. Jeśli to jej chłopak to może lepiej teraz jej nie przeszkadzać? Kurwa Niall! Jesteś idiotą!-pomyślałem.
*Nicole*
-Kto to był?-zapytałam.
-Jakiś koleś..
-Czekaj, czekaj. Jaki?-A jeśli to był Jessie? Nie. Przecież Luke go zna, nawet się przyjaźnią.
-Jakiś blondyn, mówił, że jest twoim kolegą.-wzruszył ramionami.
-Co?!-Wydarłam się i zbiegłam po schodach. Zarzuciłam na siebie płaszcz i wybiegłam z domu. Na szczęście stał jeszcze przy swoim samochodzie.
-Niall!-Krzyknęłam. Obrócił się gwałtownie, a ja do niego podbiegłam.
-Hej-uśmiechnął się. Spojrzałam mu głęboko w oczy i po prostu się z nich zatopiłam. Są takie śliczne.
-Coś się stało?-zapytałam.
-Pisałem do Ciebie..chciałem Cię przeprosić za dzisiaj.
-Um..spoko..przyzwyczaiłam się, że jesteś inny w towarzystwie..
-Niki..to nie tak..
-Niall. W porządku. Nie musisz mi się tłumaczyć-uśmiechnęłam się.
-Chyba powinnaś wracać. Twój..chłopak na nas patrzy..-powiedział zakłopotany. Chłopak?! Odwróciłam się i spojrzałam w jedno z okiem, z którego patrzył Luke. Zaczęłam się najzwyczajniej śmiać.
-Co?-zapytał zdezorientowany
-To mój brat-nie mogłam powstrzymać śmiechu. Jak mógł pomyśleć, że to mój chłopak?
-Um..głupio wyszło..-opuścił głowe w dół.
-Dużo osób tak myśli..-uśmiechnęłam się nieśmiało. Staliśmy już jakąś chwile w takiej ciszy. Tak się przy nim denerwowałam, że myślałam, że zaraz tam zemdleje.
-To może..wyskoczymy gdzieś razem..?-Co? Chcesz iść ze mną na randke? Tak, tak! 3 razy TAK! Chwila..co?! Nie! Nie możesz tak łatwo wybaczać. Jesteś na niego wściekła!
-Przepraszam Niall, ale nie..-powiedziałam i odeszłam. Wiedziałam, że wciąż tam stoi, czułam na sobie jego wzrok. Z hukiem zamknęłam drzwi i osunęłam się na nich na podłoge. Schowałam twarz w dłoniach, kilka łez spłynęło po moich policzkach. Przecież chciałaś się z nim umówić! Miałaś szanse, a Ty ją zmarnowałaś!-skarciłam się.
-I jak?-zapytał mój brat schodząc po schodach w wybranym stroju.
-Idealnie-uśmiechnęłam się i wstałam.
-To super. Ja spadam. Trzymaj się-chwycił kluczyki od samochodu i wyszedł. Pobiegłam na góre i włączyłam szybko komputer. Chciałam się w ten sposób odciąć od tego wszystkiego. Weszłam na Twittera i zobaczyłam dość smutny tweet Niall'a.
„W ręku szlug telefon w drugiej. I napisałbym do Ciebie, ale jakoś brakuje słów. Zadzwoniłbym do Ciebie, ale wiem, że tego nie chcesz. Wybełkotał, że Cię kocham tu jest źle i serio tęsknie.”
To jakoś..trafiło mi w serce. Coś tak jakby we mnie pękło..ale przecież to nie jest skierowane do mnie. Na pewno nie. Tylko dlaczego mnie to tak boli? Dlaczego nie mogę po prostu o nim zapomnieć?
Witam.
Rozdział dodaje jeszcze przed świętami gdyż znalazłam trochę czasu wolnego z powodu choroby.
Dziękuję wam bardzo za tyle wyświetleń, które ciągle rosną. Jesteście po prostu cudowni.
Komentarze od was są prze miłe i tak mi się mordka cieszy jak widzę to wszystko co piszecie awww;*
Głosy w ankiecie też nie najgorsze za co również serdecznie dziękuję.
No i mam nadzieje, że nasz mała rodzinka będzie się powiększać.
Wesołych Świąt jeszcze raz! <3
Cum miód i orzeszki :D
OdpowiedzUsuń•# Lula
Awwwwwwwwwwwww <3 słodziutki jak czekoladka!!haha ale porównanie!!
OdpowiedzUsuńSuper *_* NEXT NEXT prosze !!! ♥ / Emi z fb ;P
OdpowiedzUsuńNie pozostaje mi nic innego jak zgodzić się z przedmówczyniami :*
OdpowiedzUsuń~Zuza <3
Ale słodko...............co by tutaj dodac a wiem......rozdział wyszedł super jak zawsze ;) rzycze weny do dalszej twórczości i czekam z niecierpliwością na następny
OdpowiedzUsuńboski cudownie piszesz proszę o next :)
OdpowiedzUsuńCudo! Czekam na next'a :D
OdpowiedzUsuńCudo cudo cudo i jeszcze raz cudo czakam na next tego bloga i Diamond ... :D
OdpowiedzUsuń