poniedziałek, 14 lipca 2014

Rozdział 13: Two Worlds

WAKACYJNY ROZDZIAŁ POJAWIA SIĘ MNIEJ WIĘCEJ W POŁOWIE LIPCA Z CZEGO JESTEM ZADOWOLONA BIORĄC POD UWAGĘ JAK ZAWALONE MAM TE WAKACJE. NAWET NIE WIECIE JAK MAŁO CZASU ZNAJDUJE NA PISANIE CO Z JEDNEJ STRONY MNIE CIESZY, BO WYPOCZYWAM, ALE Z DRUGIEJ SMUCI, BO LUBIĘ TO DLA WAS PISAĆ ;C MAM NADZIEJE, ŻE WAM SIĘ SPODOBA:) ODDAWAJCIE GŁOSY W ANKIECIE, KTÓRĄ DLA WAS PRZYGOTOWAŁAM I JESZCZE RAZ MIŁYCH, CIEPŁYCH, UDANYCH WAKACJI :)
-------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziły mnie promienie słoneczne wbijające się do pokoju przez odsłonięte okna. Delikatnie uchyliłam jedno oko, jednak w wyniku podrażnienia go jasnym światłem zamknęłam je z powrotem. Przeciągnęłam się delikatnie zahaczając ręką o coś będące obok mnie. Zerwałam się do pozycji siedzącej i zobaczyłam Nialla mamroczącego coś pod nosem.
-Co z Tobą?! -wydarłam się, aby chłopak zaczął rozumieć co się dzieje.
-Hm..?-podparł się na ramieniu przecierając oczy ze zmęczenia.
-Co Ty tu jeszcze robisz?! No już, wynoś się!-krzyczałam.
-Nicole..to po prostu..
-Nie chce tego słuchać!-przerwałam mu. Wstałam z łóżka i już miałam podejść do drzwi gdy poczułam ogromny ból w kostce. Zapomniałam, że jestem teraz nie do końca sprawna. Momentalnie upadłam na podłogę i złapałam się za bolące miejsce. Niall podbiegł do mnie i pomógł mi wstać.
-W porządku?-zapytał pełen troski.
-Jest. Wspaniale.-odpowiedziałam mu dość szorstko i sarkastycznie. Miałam już po dziurki w nosie tej jego udawanej troski i całej szopki, którą odpierdalał. Nienawidzę jego obecności, bliskości, troski, głosu, wyglądu, wszystkiego. Po prostu go nienawidzę!
-Może czegoś potrzebujesz? Chętnie pomogę.-zaoferował.
-Potrzebuje świętego kurwa spokoju. Tam są drzwi, przejdziesz przez nie, wyjdziesz na ogród i wypierdalaj!
Chłopak bez słowa opuścił mój pokój, a ja dostałam to czego chciałam. Jednak zaczęło mi się robić głupio, że go tak potraktowałam, przecież nie był niczemu winien. Na pewno zasnął przez przypadek, a ja wyjebałam go jak psa. Chwyciłam kule stojące obok łóżka i postanowiłam zejść na dół i przygotować sobie śniadanie. Trochę mi zajęło zanim zgramoliłam się ze schodów, ale w końcu mi się to udało. Otworzyłam śnieżnobiałą lodówkę i zaczęłam wyciągać z niej składniki potrzebne mi do naleśników. Wszystko było pięknie dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi. Dokuśtykałam do drzwi i uchyliłam je delikatnie. Moim oczom ukazał się Ian. Rozchyliłam usta ze zdziwienia i przyglądałam się chłopakowi. Nie wierzyłam, że to on, bo przecież skąd mógł wiedzieć gdzie mieszkam. Myślałam, że wcześniej będzie próbował się ze mną skontaktować choćby telefonicznie, a on tak po prostu przyszedł pod moje drzwi.
-Co tak stoisz? Nie przywitasz się ze mną?-wyrwał mnie z zamyślenia mówiąc pewnym siebie tonem.
-Co Ty tu..Jak? Czemu?-zadawałam pytania.
-Może mnie wpuścisz to pogadamy?-zapytał podnosząc jedną brew i wskazując za mnie.
-Um..t-tak, chodź.-Otworzyłam szerzej drzwi, aby mógł wejść do środka i zaprowadziłam go do salonu.
Usiedliśmy na kanapie naprzeciw siebie, a ja wpatrywałam się bez opamiętania w jego piękne brązowe oczy. W świetle dziennym był o wiele przystojniejszy niż za kierownicą podczas wyścigu.
-Już?-zapytał znów wyrywając mnie z zamyślenia. Zaśmiał się lekko, a moja twarz przybrała kolor czerwieni.
-Przepraszam..j-ja..
-W porządku. -Przerwał mi i posłał ciepły uśmiech.
-Jak mnie tu znalazłeś?-zapytałam w końcu.
-Stwierdziłem, że skoro znasz Nialla to Harrego też więc postanowiłem go zapytać, no i jest.-uśmiechnął się szeroko.
-Oh..-wydusiłam z siebie tylko tyle.
-Nie odzywałaś się od czasu wyścigu więc musiałem zrobić to pierwszy.-Cały czas się do mnie uśmiechał i było w tym coś..magicznego? Jego uśmiech był taki idealny, że nie dało się nie uśmiechnąć patrząc na niego. Ale co ja gadam? Jeszcze niedawno to samo sądziłam o Niallu. Chociaż..chyba uśmiech Iana nie równa się z tym szczerym Nialla.
-Nie zapytałam czy chcesz coś do picia?-Czułam się teraz trochę głupio, bo jest to raczej rzecz podstawowa mówiąca o manierach uh...zawsze zapominam i potem myślą, że jestem niewychowana.
-Nie, nie trzeba.-po raz setny tego dnia się zaśmiał. Co on? Jakiś niewyżyty ciągle się śmieje.
-Co Cię tak właściwie tu sprowadza?-zapytałam.
-Chciałem zobaczyć moją piękną towarzyszkę z wyścigów-skomplementował, a mnie pokrył rumieniec.
-A tak naprawdę to również chciałem obejrzeć okolice i wpadłem po drodze.-powiedział rozglądając się po pomieszczeniu.
-Po co?-zadałam pytanie szybciej niż pomyślałam.
-Wprowadzam się kilka ulic stąd i chciałem sprawdzić czy to na pewno miejsce, w którym chciałbym mieszkać.-skrzywił się.
-To całkiem fajna okolica. Tylko nie zbyt spokojna dużo klubów w okolicy.
-Lepsze to niż blaszaki..-westchnął.
-Mieszkasz na kontenerach*?-otworzyłam szerzej oczy ze zdziwienia.
-Ta..co się tak dziwisz?-zapytał gdy zauważył jak na niego patrzę.
-Bo..Ty jesteś..taki..wychowany i zadbany, a tam są..no sam wiesz..-nie chciałam go urazić tym co mówiłam, ale chyba nie do końca mi to wyszło.
-Jestem tam można powiedzieć..szanowany.-uniósł lekko kącik ust, ale widać było, że jego humor zniknął.
-Oh..-już więcej nie chciałam mówić, ale jednak..-Czyli jesteś jak Niall i jego "ziomki"-pokazałam znak cudzysłowowa w powietrzu mówiąc o znajomych Nialla.
-Coś z tym stylu, ale nie bije ludzi bez powodu i nie znęcam się nad słabszymi..-powiedział z rozczarowaniem w głosie.
-Mogę wiedzieć co się między wami stało?-Brawo Nicole! Gratuluje! Widać, że nie masz dzisiaj pohamowania co do zadawania głupich pytań. -powiedziałam do siebie w myślach.
-Wiesz co ja już będę leciał mam jeszcze kilka spraw do załatwienia.-Wstaw i w mgnieniu oka wyszedł z mojego domu. Coś jest na rzeczy. Nie był by taki gdyby nic się nie stało, a jednak..
Teraz nagle powróciła do mnie sytuacja sprzed godziny jak to w piękny sposób wyrzuciłam Nialla z mojego domu. Byłam co do niego nie w porządku. Nie powinnam go tak traktować biorąc pod uwagę fakt, że rzeczywiście się mną przeją i chciał pomóc, a ja odrzuciłam te pomoc. A teraz zostałam sama. Może nie do końca. Chwyciłam telefon i napisałam sms'a do Iana z zapytaniem o adres Harrego. Po kilku sekundach przyszła odpowiedź z dokładnym adresem. Ubrałam się w miare szybko jak na osobe z chorą nogą i wyszłam powoli z domu. Harry mieszkał 15 minut drogi ode mnie, ale z moją nogą zajęło mi to prawie godzine. Strasznie bolało, ale nie mam mowy żebym odpuściła, muszę z nim porozmawiać. W końcu stanęłam przed drzwiami do jego mieszkania i zapukałam delikatnie. Nic. Zapukałam głośniej. Wciąż nic. Może to niegrzeczne z mojej strony, ale postanowiłam sprawdzić czy drzwi są otwarte. Naparłam delikatnie dłonią na klamkę, a drzwi przede mną ustąpiły. Weszłam po cichu do mieszkania i szłam powoli wzdłuż korytarza. Nagle usłyszałam rozmowę dochodzącą prawdopodobnie z salonu. Zatrzymałam się i postanowiłam trochę podsłuchać gdy usłyszałam głos Nialla.
-Stary, ja nie wiem co robić..
-O czym mówisz?
-Ona mnie doprowadza do szału!-krzyknął.
-Kto? Nicole?-zadał mu głupie pytanie Harry. Wiadomo, że chodziło o mnie.
-Tak! Kiedy chce być dla niej miły ona po prostu wyrzuca mnie z domu!
-Czekaj..co?! Wyrzuciła Cie?
-No kurwa mówię przecież! Zawiozłem ją do tego jebanego szpitala, potem do jej pierdolonego domu i myślałem, że wszystko między nami w porządku skoro była dla mnie miła. Jak poszła spać to leżałem obok niej i tak jakoś mi się zasnęło, a ta rano kurwa zrobiła wielką awanture nawet nie wiem o co!-krzyczał. Aż się wystraszyłam. W jego głosie można było usłyszeć złość, ogromną, narastającą złość.
-Daj spokój. Może miała gorszy dzień
-Ty jej jeszcze bronisz? No nie..Mam dość tego jebanego zakładu! Chuj z waszymi pieniędzmi, nie chce ich! Nie chce mieć z nią nic wspólnego!-Jakiego zakładu? Byłam tylko zakładem tak? Łzy napłynęły mi do oczu, a ja już nie mogłam tego słuchać. Zaczęłam zmierzać w strone wyjścia kiedy usłyszałam kolejne rozpoczęte zdanie.
-Widzisz..to miał być zakład..a ja..ja..-łamał mu się głos kiedy mówił.-Ja chyba..chyba się w niej zakochałem..-Na te słowa po prostu stanęło mi serce. Minęło dopiero kilka tygodni, on nie może być we mnie zakochany. Nie może. Wyszłam na zewnątrz cicho zamykając drzwi i skierowałam się z powrotem do domu. Jestem rozdarta. Przed chwilą dowiedziałam się, że byłam tylko zakładem, ale jednak się we mnie zakochał..a może kłamał? Co ja mam o tym wszystkim myśleć? To takie do dupy. Ale nie sądzę żeby kiedykolwiek łączyło nas coś więcej. Muszę dać sobie spokój z tym gównem. Jestem zbyt naiwna.
Nie ma nas. Nigdy nie będzie. To wszystko to jedna wielka ściema. Coś takiego nie istnieje. Jesteśmy z dwóch innych światów i nigdy nie znajdziemy się w jednej bajce.

5 komentarzy:

  1. Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O matko! Nicole jesteś taka głupia!! Aż nie wiem co jeszcze tu napisać.. czekam na next'a z niecierpliwością ;) Kocham to opowiadnie <3333333

    OdpowiedzUsuń
  3. No i nareszcie się doczekałam :p czekam teraz (tak jak zresztą wszyscy) na next :*
    ~Zuza

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy nastepny? *-* pofoba mi sie bardzo ♡ @_monicza_1D_

    OdpowiedzUsuń
  5. A więc ten..(i tamtenxD) rozdział fajo i wgl ale nie rozumiem Horana ;/ i chciałabym troszkę wiecej o tym fagasie który podoba (nw, przynajmniej podobał lel, tak bylo w bohaterach) Nicole i tej jego laluni xD
    Od sama wiesz kogo grubasie ;* <3
    (A jakbyś nie wiedziała to Wiki. hahahh nie nic)
    pozdro 600 i te sprawy i czekam na następny ;* luv ya

    OdpowiedzUsuń