-Czy Ty..czy Ty mnie
nienawidzisz..-zapytał zatrzymując samochód na podjeździe i
wbijając wzrok w przestrzeń za szybą. Czy ja go nienawidzę? Dobre
pytanie. Sama nie wiem jakie żywię do niego uczucia.
-To nie tak, że ja..
-Nieważne..to głupie pytanie.-przerwał mi.-Jesteśmy więc możesz iść..-dodał odwracając głowe w przeciwną stronę ode mnie.
-Um..jasne. Dzięki za podwózkę..-powiedziałam i wysiadłam z samochodu. To dziwne uczucie dziękować mu za coś co zrobił wbrew mojej woli. Przecież byłam z Jake'iem..właśnie Jake. Chyba powinnam go przeprosić za to co się dzisiaj wydarzyło. Otworzyłam drzwi od mieszkania i weszłam do środka. Zwinnym ruchem wyjęłam telefon z kieszeni i wystukałam numer Jake'a.
Po 3 sygnałach odebrał.
-Halo?-powiedział lekko zachrypniętym głosem.
-Cześć, tu Nicole. Chciałam Cię przeprosić za tą sytuacje dzisiaj, nie wiem co mu strzeliło..
-W porządku. Myślę, że był trochę zazdrosny.-zaśmiał się.
-Nie, na pewno nie. My..my się tylko kumplujemy..-w sumie to nie wiem czy mogę tak mówić. Jeszcze nie dawno się nienawidziliśmy, a teraz coś się zmieniło..
-Jak uważasz. Może jako rekompensatę dasz się jutro wyciągnąć na imprezę?
-Pewnie!
-Okej. Wpadnę o 20. Do jutra!-wypowiedział ostatnie słowa tak radośnie jakby czekał na to całe życie. Tak dawno nie byłam na imprezie i będzie to dobre odcięcie od tego wszystkiego. Przeszłam cały dom w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy. Zero. Cisza. Ciemność. Samotność. Znowu byłam sama. Luke pewnie wyszedł ze znajomymi, a rodzice jak zwykle w pracy. Korzystając z okazji, iż jestem sama założyłam na siebie swój ulubiony dres, wyjęłam z szuflady w kuchni popcorn i zasiadłam przed telewizorem. Dłuższą chwile skakałam po kanałach w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi, ale nic nie znalazłam. Wyjęłam w pudełka pod telewizorem płytę z filmem pt. „Smiley” i włożyłam do odtwarzacza. Kochałam horrory, ale potem często miewałam po nich schizy.
-Buu!-krzyknął znajomy mi głos jednocześnie strasząc mnie i wytrącając miskę popcornu z moich dłoni.
Zaczął sie bezczelnie śmiać i już wiedziałam kto był takim idiotą. Nikt inny jak mój najlepszy przyjaciel Jessie.
-Jessie!-krzyknęłam uderzając go w ramie.
-Przyniosłem lody i popcorn-położył na stolik produkty, które ze sobą przyniósł
-Co z Tobą? Dlaczego tak długo się nie odzywałeś?-zapytałam zmartwiona siadając na kanapie.
-No wiesz..mówiłem Ci, że chorowałem..-uśmiechnął się sztucznie.
-Kłamiesz. Powiedz mi prawdę.-zażądałam.
-Dobra, ale nie możesz nikomu powiedzieć.-powiedział stanowczo na co przytaknęłam.-Pamiętasz Matt'a?
-Jak mogłabym zapomnieć..niemal mnie zabił-fuknęłam.
-Właśnie. I widzisz..on jeszcze nie skończył..
-Nie rozumiem..
-Byłem w LA i spotkałem Jasona..powiedział mi, że Matt wciąż Cię szuka i nie odpuści dopóki Cię nie znajdzie..
-Co?! Po co kurwa tam pojechałeś?! Zdajesz sobie sprawę z tego, że mogli Cię śledzić i teraz wiedzą gdzie jestem?!
-Spokojnie. Jason powiedział, że się tym zajmie.
-Jason jest idiotą! Ostatnim razem jak powiedział, że się czymś zajmie to skończyłam w szpitalu ze złamaną nogą!-wydarłam się. Tak właśnie. Jason to imbecyl. Kiedyś powiedział, że zajmie się naprawą mojego samochodu i tak o to skończyłam w szpitalu. A teraz kiedy spotkał Jessiego mogę się założyć, że go wsypał i jestem na celowniku.
-Nicole! Matt nie chce niczego innego niż zemsty. On nie chce Cię zabić chce Cię wykorzystać..-powiedział tak spokojnie jakby to była rozmowa o całkiem normalnych rzeczach.
-Cześć!-nagle oboje z Jessiem obróciliśmy się w stronę wejścia do salonu, w którym stał Niall.
-Co Ty tu..
-Pukałem, ale nikt nie otwierał, usłyszałem krzyki i postanowiłem wejść..-odpowiedział.
-To ja pójdę. Pogadajcie sobie. Trzymaj się Niki.-powiedział Jessie i wyszedł zostawiając mnie sam na sam z Niall'em.
-Powiedz co słyszałeś-zażądałam.
-Nic takiego..coś tam o tym, że ktoś chce Cię wykorzystać..
-Dobra nie ważne. Po co przylazłeś?-zapytałam szorstko pocierając skronie palcami. Miałam już na dziś dosyć wrażeń i jeszcze on..Boże!
-To nie tak, że ja..
-Nieważne..to głupie pytanie.-przerwał mi.-Jesteśmy więc możesz iść..-dodał odwracając głowe w przeciwną stronę ode mnie.
-Um..jasne. Dzięki za podwózkę..-powiedziałam i wysiadłam z samochodu. To dziwne uczucie dziękować mu za coś co zrobił wbrew mojej woli. Przecież byłam z Jake'iem..właśnie Jake. Chyba powinnam go przeprosić za to co się dzisiaj wydarzyło. Otworzyłam drzwi od mieszkania i weszłam do środka. Zwinnym ruchem wyjęłam telefon z kieszeni i wystukałam numer Jake'a.
Po 3 sygnałach odebrał.
-Halo?-powiedział lekko zachrypniętym głosem.
-Cześć, tu Nicole. Chciałam Cię przeprosić za tą sytuacje dzisiaj, nie wiem co mu strzeliło..
-W porządku. Myślę, że był trochę zazdrosny.-zaśmiał się.
-Nie, na pewno nie. My..my się tylko kumplujemy..-w sumie to nie wiem czy mogę tak mówić. Jeszcze nie dawno się nienawidziliśmy, a teraz coś się zmieniło..
-Jak uważasz. Może jako rekompensatę dasz się jutro wyciągnąć na imprezę?
-Pewnie!
-Okej. Wpadnę o 20. Do jutra!-wypowiedział ostatnie słowa tak radośnie jakby czekał na to całe życie. Tak dawno nie byłam na imprezie i będzie to dobre odcięcie od tego wszystkiego. Przeszłam cały dom w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy. Zero. Cisza. Ciemność. Samotność. Znowu byłam sama. Luke pewnie wyszedł ze znajomymi, a rodzice jak zwykle w pracy. Korzystając z okazji, iż jestem sama założyłam na siebie swój ulubiony dres, wyjęłam z szuflady w kuchni popcorn i zasiadłam przed telewizorem. Dłuższą chwile skakałam po kanałach w poszukiwaniu czegoś wartego uwagi, ale nic nie znalazłam. Wyjęłam w pudełka pod telewizorem płytę z filmem pt. „Smiley” i włożyłam do odtwarzacza. Kochałam horrory, ale potem często miewałam po nich schizy.
-Buu!-krzyknął znajomy mi głos jednocześnie strasząc mnie i wytrącając miskę popcornu z moich dłoni.
Zaczął sie bezczelnie śmiać i już wiedziałam kto był takim idiotą. Nikt inny jak mój najlepszy przyjaciel Jessie.
-Jessie!-krzyknęłam uderzając go w ramie.
-Przyniosłem lody i popcorn-położył na stolik produkty, które ze sobą przyniósł
-Co z Tobą? Dlaczego tak długo się nie odzywałeś?-zapytałam zmartwiona siadając na kanapie.
-No wiesz..mówiłem Ci, że chorowałem..-uśmiechnął się sztucznie.
-Kłamiesz. Powiedz mi prawdę.-zażądałam.
-Dobra, ale nie możesz nikomu powiedzieć.-powiedział stanowczo na co przytaknęłam.-Pamiętasz Matt'a?
-Jak mogłabym zapomnieć..niemal mnie zabił-fuknęłam.
-Właśnie. I widzisz..on jeszcze nie skończył..
-Nie rozumiem..
-Byłem w LA i spotkałem Jasona..powiedział mi, że Matt wciąż Cię szuka i nie odpuści dopóki Cię nie znajdzie..
-Co?! Po co kurwa tam pojechałeś?! Zdajesz sobie sprawę z tego, że mogli Cię śledzić i teraz wiedzą gdzie jestem?!
-Spokojnie. Jason powiedział, że się tym zajmie.
-Jason jest idiotą! Ostatnim razem jak powiedział, że się czymś zajmie to skończyłam w szpitalu ze złamaną nogą!-wydarłam się. Tak właśnie. Jason to imbecyl. Kiedyś powiedział, że zajmie się naprawą mojego samochodu i tak o to skończyłam w szpitalu. A teraz kiedy spotkał Jessiego mogę się założyć, że go wsypał i jestem na celowniku.
-Nicole! Matt nie chce niczego innego niż zemsty. On nie chce Cię zabić chce Cię wykorzystać..-powiedział tak spokojnie jakby to była rozmowa o całkiem normalnych rzeczach.
-Cześć!-nagle oboje z Jessiem obróciliśmy się w stronę wejścia do salonu, w którym stał Niall.
-Co Ty tu..
-Pukałem, ale nikt nie otwierał, usłyszałem krzyki i postanowiłem wejść..-odpowiedział.
-To ja pójdę. Pogadajcie sobie. Trzymaj się Niki.-powiedział Jessie i wyszedł zostawiając mnie sam na sam z Niall'em.
-Powiedz co słyszałeś-zażądałam.
-Nic takiego..coś tam o tym, że ktoś chce Cię wykorzystać..
-Dobra nie ważne. Po co przylazłeś?-zapytałam szorstko pocierając skronie palcami. Miałam już na dziś dosyć wrażeń i jeszcze on..Boże!
-Byłem w pobliżu. Pomyślałem, ze
wpadnę i zapytam czy nie wyskoczyli byśmy gdzieś razem..?-zapytał
zakłopotany.
-Sorry Niall, mam dużo na głowie..
-Jasne. Co ja sobie myślałem..przecież Ty mnie nawet nie lubisz..jestem takim dupkiem..zapomnij. Cześć.-wypowiedział te słowa tak szybko, że ciężko było mi go zrozumieć. Wyszedł z mojego domu w pośpiechu.
-Niall!-wołałam go, ale zero reakcji. Po prostu wsiadł do samochodu i odjechał.
---------------------------------------------------------------------------------------
Hejo!!!
Jestem taka dumna, ze udało mi się tak szybko napisać, ale cóż..nuda robi swoje. Trochę krótki, ale mam nadzieje, że się nie gniewacie ;p
Chciałam także powiedzieć osobą, które czytają Diamond, że jeszcze nie zdecydowałyśmy co ma być dalej i mamy mały kłopot. Bardzo proszę was o cierpliwość :)
Jednokierunkowych;*
-Sorry Niall, mam dużo na głowie..
-Jasne. Co ja sobie myślałem..przecież Ty mnie nawet nie lubisz..jestem takim dupkiem..zapomnij. Cześć.-wypowiedział te słowa tak szybko, że ciężko było mi go zrozumieć. Wyszedł z mojego domu w pośpiechu.
-Niall!-wołałam go, ale zero reakcji. Po prostu wsiadł do samochodu i odjechał.
---------------------------------------------------------------------------------------
Hejo!!!
Jestem taka dumna, ze udało mi się tak szybko napisać, ale cóż..nuda robi swoje. Trochę krótki, ale mam nadzieje, że się nie gniewacie ;p
Chciałam także powiedzieć osobą, które czytają Diamond, że jeszcze nie zdecydowałyśmy co ma być dalej i mamy mały kłopot. Bardzo proszę was o cierpliwość :)
Jednokierunkowych;*
Po co pisać skoro i tak wiesz, że jest super i czekam na next :*** <3
OdpowiedzUsuń~Zuza
Boże to jest genialne <3
OdpowiedzUsuńCoś czuje że Niall sie w niej zakochal ale pewnie jeh tego nie powie xD a ten nowy kolega przyniesie jej duzo klopotow ale to tylko moje zdanie. ;3
Czekam na nastepny i zycze duzo weny :* kolorowych :)
Super super boskie :***** ♥!
OdpowiedzUsuń9Ale co z Dimond? ;c)
Czekam na next :-)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na: http://niall-horan-fanfiction-by-lady-marti.blogspot.com/
Super! Super! Super! Genialny rozdział :D Jestem ciekawa co się będzie działo dalej :3 Czekam na next'a z wielką niecierpliwością :* Kocham <333333
OdpowiedzUsuńO Zmieniłaś tlo cudne <3
OdpowiedzUsuń