piątek, 2 maja 2014

Rozdział 6: Fun Park

Z okazji moich urodzin dostajecie ode mnie prezent w postaci rozdziału. Jest on dłuższy niż zwykle i wydaje mi się, że trochę fajniejszy. Liczę na wasze opinie te dobre jak również te złe. Jeśli ktoś ma dla mnie jakieś rady to proszę piszcie trochę krytyki też się przyda ;p Życzę miłego czytania i do następnego :)))
-------------------------------------------------------------------------

Sobota. Niby zwykły dzień, a ile znaczy dla nastolatka.
Dzisiaj miałam zamiar przeleżeć do południa w łóżku, a następnie oglądać filmy w moim ulubionym dresie, ale nic z tego. Zanim się obejrzałam Luke przerzucił mnie przez bark i zniósł do kuchni. Posadził mnie na jednym z wysokich krzeseł przy wysepce kuchennej i podał śniadanie.
-Dlaczego mnie tak wcześnie obudziłeś?-No w końcu była dopiero 10 rano.
-Mam dla Ciebie niespodziankę. Szkoda dnia.-uśmiechnął się chytrze i wziął łyka wody ze swojej szklanki.
-Dobrze wiesz, że nie lubię niespodzianek..-wymamrotałam. Luke przewrócił na mnie oczami i wyszedł z kuchni.
-Pospiesz się, nie mamy czasu!-krzyknął z pokoju obok. Co to ma znaczyć? Na samą myśl o tym boję się wsiąść z nim do samochodu, jeszcze wywiezie mnie do lasu, zostawi i co zrobię?
Włożyłam brudny talerz do zmywarki i pobiegłam na górę do pokoju. Wyjęłam z szafy trochę za dużą szarą bluzę, ciemne dżinsy, czarne Converse i założyłam na siebie w pośpiechu. Wtargnęłam do łazienki ułożyłam szybko włosy, zrobiłam makijaż i zbiegłam do salonu gdzie czekał na mnie mój brat.
-Świetnie. Idziemy.-podskoczył z kanapy, chwycił kluczyki z szafki w korytarzu i skierował się w stronę samochodu, a ja tuż za nim.
-Gdzie jedziemy?-zapytałam gdy wjechaliśmy na autostradę.
-Zobaczysz.-odpowiedział krótko.
-A jak udało się spotkanie z tą..
-Kylie-dokończył za mnie z uśmiechem.
-Właśnie. Jak było?-zaśmiałam się.
-W porządku.
-Co?! Tylko tyle mi powiesz?!-Wykrzyczałam. Mógłby bardziej rozwinąć swoją wypowiedź.
-Umówiliśmy się na dzisiaj.
-To wspaniale. Mam nadzieje, że ją kiedyś poznam.-odpowiedziałam. Luke tylko spojrzał na mnie kątem oka i uśmiechnął się pod nosem. Mam wielką nadzieje, że jest ona odpowiednia dla mojego brata. Nie żeby coś przecież jest dorosły, ale nie chciałabym żeby jakaś landryna go zraniła.


**

Skręciliśmy w polną drogę prowadzącą do lasu. A jednak! Wywiezie mnie do lasu i zostawi! W głebi zaczęłam panikować, ale starałam się nie okazywać tego na zewnątrz. Wysiedliśmy z samochodu i szliśmy w głąb lasu. W oddali można było usłyszeć dźwięki muzyki odbijającej się echem. W końcu doszliśmy, a ja stanęłam jak wryta. Co wesołe miasteczko robi w środku lasu i skąd tu tyle ludzi? Tysiące pytań bez odpowiedzi roiło się w mojej głowie. Ale co z tego, przecież jestem w wesołym miasteczku!
-Dziękuję Luke!-rzuciłam mu się na szyje, a on przytulił mnie do siebie. Luke dobrze wiedział, że kocham wesołe miasteczka, a w Londynie nie ma ich za wiele. Może i to fajne miasto, ale ludzie są dość sztywni.
Pobiegłam szybko do wejścia i od razu skierowałam się do domu strachu. Luke spotkał gdzieś po drodze swoich znajomych dlatego też musiałam zająć się sama sobą. Zjechałam na kilku kolejkach górskich i tym podobnych. W końcu trochę się znudziłam i postanowiłam usiąść na ławce. Przyglądałam się ludziom wychodzącym z „Scary Maze”*. Bardzo chciałabym tam pójść, ale niestety nie mam odwagi zrobić tego sama, a Luke'a nigdzie nie widać.
-Mogę usiąść?-usłyszałam głos naprzeciwko, ale nie podniosłam głowy. Gestem ręki pokazałam, aby chłopak usiadł i tak też zrobił.
-Jake.-wystawił ręke w geście przywitania.
-Nicole.-potrząsnęłam nią lekko i przyjrzałam się chłopakowi dokładniej. Dopiero teraz mogłam dostrzec jaki jest przystojny.
-Sama tu jesteś?-zapytał. Przyznam, że opowiadanie nowo poznanemu gościowi co tu robię jest dziwne, ale co mi szkodzi.
-Z bratem, ale mnie wystawił dla znajomych..a Ty?-zadałam pytanie z grzeczności, bo nie bardzo mnie to interesowało.
-To park znajomego, przyszedłem trochę mu pomóc, ale jak na razie to tylko się obijam-zaśmiał się. -Co tak tam patrzysz?-chyba trochę się zapatrzyłam w ten dom strachu.
-Um..nic..-zawahałam się.
-Chciałabyś tam pójść, ale się boisz, prawda?-Kurde. Przejrzał mnie.
-Tak-zaśmiałam się i spuściłam głowe w doł.
-Jeśli chcesz to mogę iść z Tobą.-zaproponował.
-Naprawdę? To cudownie.-wstałam z ławki, chwyciłam Jake'a za rękę i pociągnęłam w stronę „Scary Maze”.

**

Było naprawdę fajnie, myślałam, że to będzie coś straszniejszego z tego co słyszałam, a wcale nie było tak źle. Może to dlatego, że przy Jake'u czuje się bezpiecznie? Tak. To dziwne dopiero go poznałam, ale wiem, że mogę mu zaufać i powiedzieć o wszystkim. Po całej zabawie wymieniliśmy się numerami, a ja skierowałam się w stronę wcześniej zaparkowanego samochodu.
-Gdzieś Ty była?!-wydarł się mój brat.
-Uspokój się. W końcu to Ty mnie zostawiłeś.-fuknęłam.
-Wsiadaj!-krzyknął ponownie, ale już nieco spokojniej. Nie rozumiem dlaczego ma do mnie pretensje skoro to on zostawił mnie samą. Powinien się cieszyć, że nikt mnie nie porwał.
Podczas drogi do domu poczułam wibrację mojego telefonu. Szybko wyjęłam go z kieszeni i otworzyłam dostarczoną wiadomość.
-DASZ SIĘ ZAPROSIĆ NA KAWE? WPADNE O 16. JAKE XX
-JASNE. ORCHARD STREET 14**. NICOLE XX.

Bardzo polubiłam Jake'a. Jest miły, zabawny i przystojny i nie jest Niall'em. Po kilku minutach mój telefon znowu za wibrował tym razem był to numer nieznany.
-CO POWIESZ NA SPOTKANIE DZIŚ WIECZOREM? NIALL
-SORRY, MAM JUŻ PLANY. NICOLE X.

I znowu to samo. Spotkam się z nim, będzie fajnie i znowu będzie się nade mną znęcał. O nie. Nie tym razem. Umówiłam się już z Jake'iem i będzie cudownie, nic tego nie zepsuje.
Gdy samochód zatrzymał się na podjeździe szybko z niego wyskoczyłam i wbiegłam do pokoju. Została mi godzina do przyjścia Jake'a i muszę się pospieszyć jeżeli nie chce żeby musiał na mnie czekać. Wybrałam ubrania i szybko się w nie przebrałam. Delikatnie zakręciłam włosy lokówką i zrobiłam mocniejszy makijaż niż na codzień. Wyrobiłam się w sam raz, bo gdy skończyłam poprawiać makijaż akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Zeszłam ostrożnie po schodach żeby czasem z nich nie spaść w tych szpilach i otworzyłam drzwi.
-Wow..wyglądasz..wow..-chyba go zatkało. Zachichotałam i wyszłam z mieszkania wcześniej powiadamiając o tym mojego brata. Jake przyjechał pięknym, czarnym bmw i aż nie mogę uwierzyć, że to jego.
-To..gdzie mnie zabierasz?-zapytałam nieśmiało.
-Do Amaretto Caffe.
Pokiwałam głową i wsiadłam do samochodu chłopaka. Jechaliśmy krótką chwile ponieważ kawiarnia nie jest daleko.

**

-Co dla Państwa?-zapytała niska blondynka.
-Ja po proszę latte-uśmiechnęłam się do niej i podałam karte.
-To samo.-oznajmij Jake i również oddał jej karte, a ona szybkim krokiem odeszła.
-To może powiesz mi czym się zajmujesz skoro stać Cię na taki samochód?-zapytałam z uśmiechem.
-Pracuje w sklepie motoryzacyjnym, a większą część pieniędzy za samochód dołożyli rodzice-zaśmiał się. -A Ty? Studiujesz?
-Tak, ale nie w collegu..-posmutniałam przy tej wypowiedzi. Zawsze bardzo chciałam iść do collegu, a skończyłam w szkole dziennej.
-Rodzice twierdzą, że takie miejsca niszczą ludzi..
-I mają racje- przerwał mi wypowiedź.-Tam wszyscy tylko imprezują, a tak to przynajmniej wyjdziesz na ludzi. -pokiwałam głową i wypiłam łyk kawy, którą chwile temu przyniosła kelnerka.
-A co studiujesz jeśli mogę wiedzieć?
-Prawo i dodatkowo literatura-uśmiechnęłam się.
-Poważne plany masz.-zaśmiał się.
-Zawsze chciałam być nauczycielką wf-u, ale rodzice decydowali za mnie..-Właśnie tak. Nigdy nie miałam prawa wyboru, to zawsze oni decydowali o moim życiu. Długo rozmawialiśmy z Jake'iem o kompletnie bzdurnych rzeczach, aż ktoś nam nie przerwał.
-To z nim byłaś już umówiona?-fuknął Niall. Skąd on wiedział gdzie jestem?
-Niall daj spokój, przecież nie masz prawa mi mówić z kim mogę się spotykać, a z kim nie..
-Mogę kurwa, bo jesteś moja, rozumiesz?!-wydarł się. Nie wiedziałam co mam teraz powiedzieć. Zatkało mnie. On właśnie decydował za mnie tak jak moi rodzice.
-Ej, koleś daj jej spokój.-Jake wstał z miejsca w celu obrony mnie.
-Mówiłeś coś cwaniaczku?-zapytał ironicznie Niall.
-Mówiłem, że masz dać jej spokój.-I w tym momencie się zaczęło. Niall przywalił Jake'owi, a ten mu oddał. Zaczęli się lać, a ja nie miałam pojęcia po czyjej stronie mam stanąć. W końcu Niall tak poturbował Jake'a, że ten nie mógł wstać z miejsca. Niall chwycił mnie za nadgarstek i pociąnął za sobą.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam, jednoczesnie szarpiąc się, aby wydostać się z uściku blondyna.
-Nie szarp się kurwa!-krzyknął na mnie i wepchnął do swojego samochodu.
Odpalił samochód, a ja chciałam tylko wysiąść. Jechaliśmy jakiś czas w ciszy, bo przecież nie wyskocze podczas gdy samochód jest w ruchu.
-Zatrzymaj się.-powiedziałam stanowczo.

-Co proszę?-zapytał zdziwiony zapewne moją pewnością siebie.
-Powiedziałam, że masz się zatrzymać.-powtórzyłam spokojnie, ale we mnie aż się gotowało. Byłam na niego tak cholernie zła.
-Słuchaj, nie będziesz mi rozkazywać..
-Ani Ty mi!-krzyknęłam, a on po chwili zjechał na pobocze.
-To mój samochód i to ja będę decydował kiedy mam się zatrzymać.-powiedział spokojnie i stanowczo.
-Ale nie będziesz decydował czy mam z Tobą jechać czy nie!-krzyknęłam mu prosto w twarz i wysiadłam z samochodu. Przeszłam kilka kroków w przód i usłyszałam za sobą trzask drzwi-idziemy za mną.
-Wsiadaj do tego cholernego samochodu!-krzyknął za mną, ale zignorowałam to i szłam dalej.
-Dobra jak chcesz!-w tym momencie wiedziałam, że wrócił się do samochodu. Obróciłam się w jego strone i widziałam jak zapala silnik. Super. Zostawi mnie tu. Patrzyliśmy się na siebie jeszcze chwile, aż zgasił silnik i ponownie wysiadł z samochodu.
-Nie. Nie mogę Cię tu zostawić..-chwycił się za głowe.-Wsiądź, odwioze Cię do domu..-westchnął. Chciałam mu się postawić i powiedzieć 'nie', ale przecież i tak nie mam jak wrócić do domu. Wypuściłam głośno powietrze z ust i poszłam w strone pojazdu. Znów jechaliśmy w niezręcznej ciszy. Widziałam jak Niall od czasu do czasu spogląda na mnie kątem oka.
-Przepraszam..-wybełkotał.
-Co?
-Przepraszam..-powiedział trochę głośniej.
-Co mówisz?-Postanowiłam go trochę powkurzać za to wszystko.
-Kurwa, przepraszam okej?-krzyknął.
-Za co Ty mnie przepraszasz?-udawałam zszokowaną.
-Dobrze wiesz za co. Nie rób ze mnie idioty..-słyszałam w jego głosie coś takiego..coś jak..poczucie winy, a to, aż do niego nie podobne.
-Mogę Ci zadać pytanie..?-dodał.
-Śmiało.
-Czy Ty..czy Ty mnie nienawidzisz..
------------------------------------------------------------------------
*Scary Maze-nazwa najstraszniejszego domu strachu xd Oczywiście zmyślone wszystko. Tak wiem po angielsku to znaczy Straszny Labirynt.
**Orchard Street 14 - ulica na której mieszka Nicole. Prawdopodobnie takiej w Londynie nie ma. To również wymysły mojej wyobraźni ;p
Nie wiem także czy tytuł jest dobrze przetłumaczony więc ten tego. ;p

3 komentarze:

  1. Anonimowy02 maja, 2014

    Pierwszy komentarz pozdrawiam :p

    ~Zuza :**

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest okey ;D nie moge się doczekać następnego, dodaj jak najszybciej ;3

    OdpowiedzUsuń