Mam cały dzień żeby przygotować się na wyścig, a i tak nie mam pojęcia co na siebie założę. Nigdy nie byłam na takim wyścigu i nie mam najmniejszego pojęcia w co ubierają się tacy ludzie. Widziałam co nie co na filmach, ale czy ma to odwzorowanie w życiu rzeczywistym?
Dziewczyny w skąpych strojach, głośna muzyka, dźwięk warczących silników-to nie mój świat. Ale muszę. Muszę wyjaśnić z nim kilka spraw. Dlaczego akurat tam? Dlaczego nie później? Bo może nie wrócić. Właśnie. Takie wyścigi są na śmierć i życie. Zawodnicy zrobią wszystko, by wygrać i wyeliminować przeciwnika niezależnie od konsekwencji. Wierzę, że Niall jest w tym dobry choć nie widziałam jak jeździ. Ale jest też bardzo nierozsądny i lekko myślny-tak sądzę. Sama nie wiem czemu się nim tak przejmuje..
Może to dlatego, że mam zbyt miękkie serce? Może to przez wyrzuty sumienia? Nasza "kłótnia" nie może dać mi spokoju. Czuję, że coś zrobiłam źle, że popełniłam gdzieś błąd..
A jeśli Niall ma to gdzieś? Jeśli nie obchodzi go ta cała sytuacja, a ja tylko będę mu uprzykrzać życie? Może już zapomniał? A jak nie? Co będzie jeśli zrobi sobie krzywdę przeze mnie? Nie. Nie mogę tak myśleć..
Po długich sporach z moją podświadomością postanowiłam zdobyć wiedzę od eksperta.
-Cześć Stacy, tu Nicole.
-Nicole?! Kupe lat się nie odzywałaś! Co u Ciebie?
-Tak, racja. Słuchaj mam sprawę..dzisiaj jest ten wyścig na Abbey Road i...
-Żartujesz?! Przecież Ty nie lubisz wyścigów!
-No właśnie..mam tam coś do załatwienia i potrzebuję Twojej pomocy..
-Jasne. Wpadnę za 15 minut!-wykrzyczała i rozłączyła się.
Stacy to moja stara znajoma z czasów gimnazjum. Zawsze miała bzika na punkcie samochodów, motorów i wyścigów. Bardzo ją lubiłam, ale miałam trochę dość jej ciągłych opowiadań o tych "pięknych" maszynach, więc trochę się posprzeczałyśmy. Gdyby nie to mogłybyśmy się naprawdę przyjaźnić. Jak widać Stacy już o tym zapomniała, a ja nie miałabym nic przeciwko odnowieniu tej znajomości. Stacy jest totalnym przeciwieństwem Julliet i to jest w niej fajne. Nie jest grzeczną, ułożoną dziewczynką tylko seksi laską z pazurem. Rodzice twierdzili, że ma na mnie zły wpływ, ale przecież jej nie znali. Śmiem powiedzieć, że ledwo znają mnie.
**
-Może poznam w końcu powód dla, którego się tam wybierasz?-zapytała podejrzliwie popijając łyk gorącej czekolady.
-No..Jest taki chłopak..
-Wiedziałam!!!-zaczęła piszczeć i drzeć się jak nienormalna.
-Dobra, mów dalej. -wyszczerzyła się do mnie.
-Ściga się...chcę z nim porozmawiać..
-No chyba nie najlepszy pomysł Nik..-spojrzałam na nią pytająco.-Jeśli zdenerwuje się przed wyścigiem..mogą być z tego niezłe kłopoty..-powiedziała.- Ale skoro już mnie tu ściągnęłaś to pójdziemy kibicować razem!-Wstała, złapała mnie za rękę i pociągnęła do mojego pokoju. Zatrzymała się przed biurkiem intensywnie się w coś wpatrując. Podeszłam bliżej i zobaczyłam wielki bukiet białych róż. Stacy przeczytała karteczkę do nich dołączoną i spojrzała na mnie wyczekująco.
-Kim jest H.?-zapytała po chwili.
-Daj mi to..-wyrwałam jej karteczkę z rąk i zaczęłam skanować litery na niej napisane.
Nie mogę się doczekać wyścigu
,a jeszcze bardziej spotkania
z Tobą.
H.
-Może poznam w końcu powód dla, którego się tam wybierasz?-zapytała podejrzliwie popijając łyk gorącej czekolady.-No..Jest taki chłopak..
-Wiedziałam!!!-zaczęła piszczeć i drzeć się jak nienormalna.
-Dobra, mów dalej. -wyszczerzyła się do mnie.
-Ściga się...chcę z nim porozmawiać..
-No chyba nie najlepszy pomysł Nik..-spojrzałam na nią pytająco.-Jeśli zdenerwuje się przed wyścigiem..mogą być z tego niezłe kłopoty..-powiedziała.- Ale skoro już mnie tu ściągnęłaś to pójdziemy kibicować razem!-Wstała, złapała mnie za rękę i pociągnęła do mojego pokoju. Zatrzymała się przed biurkiem intensywnie się w coś wpatrując. Podeszłam bliżej i zobaczyłam wielki bukiet białych róż. Stacy przeczytała karteczkę do nich dołączoną i spojrzała na mnie wyczekująco.
-Kim jest H.?-zapytała po chwili.
-Daj mi to..-wyrwałam jej karteczkę z rąk i zaczęłam skanować litery na niej napisane.
Nie mogę się doczekać wyścigu
,a jeszcze bardziej spotkania
z Tobą.
H.
-To..to jest Harry..-powiedziałam nie wierząc we własne słowa. Nie rozumiem dlaczego to zrobił..
-Harry? Harry Styles?
-Tak, a co?-zapytałam lekko znużona.
-Żartujesz?! To mistrz zeszłorocznych wyścigów na Canal Street!-wykrzyczała.
-No i?
-No i to, że to największe zawody w tej dziedzinie. On jest moim guru, a wy tak sobie kwiatki wysyłacie?!-wciąż krzyczała. Wielkie mi halo. Człowiek jak każdy inny tylko ma jakiś głupi tytuł mistrza. Coś czuje, że nigdy nie zrozumiem fanatyków wyścigów...
-Harry? Harry Styles?
-Tak, a co?-zapytałam lekko znużona.
-Żartujesz?! To mistrz zeszłorocznych wyścigów na Canal Street!-wykrzyczała.
-No i?
-No i to, że to największe zawody w tej dziedzinie. On jest moim guru, a wy tak sobie kwiatki wysyłacie?!-wciąż krzyczała. Wielkie mi halo. Człowiek jak każdy inny tylko ma jakiś głupi tytuł mistrza. Coś czuje, że nigdy nie zrozumiem fanatyków wyścigów...
**
-No chodź już. Musimy znaleźć Ci jakieś ciuchy.-zaśmiała się i pociągnęła mnie do garderoby.
-Masz coś obcisłego?-spojrzałam na nią krzywo i już wiedziała jak brzmi odpowiedź. Oczywiste, że nic takiego nie mam. Zawsze byłam tą od za dużych bluz i legginsów i nic w tej kwestii się nie zmieniło.
-Myśle, że to będzie odpowiednie..-powiedziała unosząc w górę czarną sukienkę.
-Żartujesz?!-zapytałam prawie, że sarkastycznie.
-Słuchaj. To nie jest szkoła i tam trzeba tak wyglądać.-stwierdziła stanowczo.
-Trzeba wyglądać jak dziwka, tak?
-Uh..-westchnęła i podała mi sukienkę.
Zostały nam 2 godziny, a ja wciąż byłam ubrana w podziurawione spodnie i rozciągnięty sweter. Większość czasu przegadałyśmy ze Stacy więc nie było chwili wolnej żebym w końcu mogła się przebrać.
Ledwo zmieściłam się w sukienkę zaproponowaną przez przyjaciółkę. Założyłam do tego wysokie, czarne szpilki i zrobiłam mocny makijaż. Włosy lekko poczochrałam i trzeba przyznać, że wyglądałam dobrze.
-Dziewczyno!-krzyknęła.
-Aż tak źle?-skrzywiłam się.
-Powinnaś częściej się tak ubierać.-puściła do mnie oczko. Byłam lekko skonsternowana tą sytuacją, ale czułam się dziwnie dobrze. W tym stroju czułam się odważniejsza choć wyglądałam jak dziwka.
-Masz coś obcisłego?-spojrzałam na nią krzywo i już wiedziała jak brzmi odpowiedź. Oczywiste, że nic takiego nie mam. Zawsze byłam tą od za dużych bluz i legginsów i nic w tej kwestii się nie zmieniło.
-Myśle, że to będzie odpowiednie..-powiedziała unosząc w górę czarną sukienkę.
-Żartujesz?!-zapytałam prawie, że sarkastycznie.
-Słuchaj. To nie jest szkoła i tam trzeba tak wyglądać.-stwierdziła stanowczo.
-Trzeba wyglądać jak dziwka, tak?
-Uh..-westchnęła i podała mi sukienkę.
Zostały nam 2 godziny, a ja wciąż byłam ubrana w podziurawione spodnie i rozciągnięty sweter. Większość czasu przegadałyśmy ze Stacy więc nie było chwili wolnej żebym w końcu mogła się przebrać.
Ledwo zmieściłam się w sukienkę zaproponowaną przez przyjaciółkę. Założyłam do tego wysokie, czarne szpilki i zrobiłam mocny makijaż. Włosy lekko poczochrałam i trzeba przyznać, że wyglądałam dobrze.
-Dziewczyno!-krzyknęła.
-Aż tak źle?-skrzywiłam się.
-Powinnaś częściej się tak ubierać.-puściła do mnie oczko. Byłam lekko skonsternowana tą sytuacją, ale czułam się dziwnie dobrze. W tym stroju czułam się odważniejsza choć wyglądałam jak dziwka.
**
-Nie spodziewałam się takiego tłumu.-znów poczułam narastający strach.
-Cała się trzęsiesz. Uspokój się.
-Denerwuje się..Co jeśli nie będę tu pasować?-panikowałam.
-Nie masz czym. Wyglądasz dobrze.-dała nacisk na ostatnie słowo.
-Witam drogie Panie.-przerwał nam Harry z wielkim uśmiechem.
Daliśmy sobie buziaka w policzek, a następnie swoją uwagę przeniósł na Stacy. Stała jak wryta i wpatrywała się w Harrego.
-Harry.-powiedział i ucałował zewnętrzną część jej dłoni.
-To Stacy.-odpowiedziałam za nią gdyż nie mogła wydusić ani jednego słowa. Było widać, że zaraz zemdleje więc przeprosiłam Harrego i pociągnęłam ją w stronę baru żeby trochę ochłonęła.
-Ale się napaliłaś..-zaśmiałam się gdy odchodziłyśmy od baru z alkoholem.
-Przestań..-zarumieniła się.
-Cholera!-krzyknęłam.
-Co..Niki co jest?!-również krzyknęła i pobiegła za mną.
Jestem jakoś dziwnie dumna z tego rozdziału, nawet nie wiem dlaczego, ale mi się podoba. Ale ja tu nie o tym..
Osoby które czytają Diamond'a dobrze wiedzą, że został on zawieszony. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu. Ja..po prostu czuje, że was zawiodłam...
Dobrze wiem, że pisałyśmy razem z Wiki, ale ja po prostu..jest to dla mnie za duża presja...jest mi tak przykro..
Może nie szczycimy się wielką reputacją i "fejmem" jeżeli chodzi o blogi, ale wiem, że ktoś z was to czytał i to lubił i wiem, że go zawiodłam..
Jak to pisze to po prostu płaczę..czuje się przez to taka winna..to tak jakbym zniszczyła czyjeś marzenia..ale może tylko wyolbrzymiam..
Przepraszam was tak bardzo...
Dziękuję za wyświetlenia kocham Was <3
-Nie spodziewałam się takiego tłumu.-znów poczułam narastający strach.
-Cała się trzęsiesz. Uspokój się.
-Denerwuje się..Co jeśli nie będę tu pasować?-panikowałam.
-Nie masz czym. Wyglądasz dobrze.-dała nacisk na ostatnie słowo.
-Witam drogie Panie.-przerwał nam Harry z wielkim uśmiechem.
Daliśmy sobie buziaka w policzek, a następnie swoją uwagę przeniósł na Stacy. Stała jak wryta i wpatrywała się w Harrego.
-Harry.-powiedział i ucałował zewnętrzną część jej dłoni.
-To Stacy.-odpowiedziałam za nią gdyż nie mogła wydusić ani jednego słowa. Było widać, że zaraz zemdleje więc przeprosiłam Harrego i pociągnęłam ją w stronę baru żeby trochę ochłonęła.
-Ale się napaliłaś..-zaśmiałam się gdy odchodziłyśmy od baru z alkoholem.
-Przestań..-zarumieniła się.
-Cholera!-krzyknęłam.
-Co..Niki co jest?!-również krzyknęła i pobiegła za mną.
Jestem jakoś dziwnie dumna z tego rozdziału, nawet nie wiem dlaczego, ale mi się podoba. Ale ja tu nie o tym..
Osoby które czytają Diamond'a dobrze wiedzą, że został on zawieszony. Jest mi niezmiernie przykro z tego powodu. Ja..po prostu czuje, że was zawiodłam...
Dobrze wiem, że pisałyśmy razem z Wiki, ale ja po prostu..jest to dla mnie za duża presja...jest mi tak przykro..
Może nie szczycimy się wielką reputacją i "fejmem" jeżeli chodzi o blogi, ale wiem, że ktoś z was to czytał i to lubił i wiem, że go zawiodłam..
Jak to pisze to po prostu płaczę..czuje się przez to taka winna..to tak jakbym zniszczyła czyjeś marzenia..ale może tylko wyolbrzymiam..
Przepraszam was tak bardzo...
Dziękuję za wyświetlenia kocham Was <3


Cudne kachana :**** #...
OdpowiedzUsuńSuper ! Pisz szybko nastepny rozdział :**
OdpowiedzUsuńCudo! Genialny rozdział :D Ciekawe co się stało? Czekam na next'a z niecierpliwością :3 Pisz szybko pliss.. Kocham i pozdrawiam <333333333
OdpowiedzUsuńCzekam na next :-)
OdpowiedzUsuń